
W języku angielskim słowo „love” często odnosi się do „czegoś, co lubię”. Na przykład: „Kocham kleisty ryż” lub „Kocham słodkie mango”. Naprawdę mamy na myśli, że to lubimy. Lubienie to przywiązanie do czegoś, na przykład jedzenia, które naprawdę lubimy lub które lubimy jeść. Nie kochamy tego.
Metta oznacza, że kochasz swojego wroga; nie oznacza to, że go lubisz. Jeśli ktoś chce cię zabić, a ty mówisz: „Lubię go”, to głupota! Ale możemy go kochać, co oznacza, że możemy powstrzymać się od nieprzyjemnych myśli i mściwości, od jakiegokolwiek pragnienia, by go skrzywdzić lub unicestwić. Nawet jeśli go nie lubisz — to nędzni, nieszczęśni ludzie — nadal możesz być wobec niego miły, hojny i dobroczynny. Gdyby do tego pokoju wszedł jakiś pijak, który byłby odrażający i obrzydliwy, brzydki i chory, i nie byłoby w nim nic, co by nas pociągało — powiedzenie: „Lubię tego człowieka” byłoby śmieszne. Ale można go kochać, nie popadać w niechęć, nie ulegać reakcjom na jego nieprzyjemność. To właśnie rozumiemy przez metta.
Czasami zdarzają się rzeczy, których w sobie nie lubimy, ale metta oznacza nieuwikłanie się w myśli, postawy, problemy, myśli i uczucia umysłu. Staje się to więc natychmiastową praktyką uważności. Uważność oznacza posiadanie metty wobec lęku w umyśle, gniewu lub zazdrości.
Metta oznacza niestwarzanie problemów wokół istniejących warunków, pozwalając im zaniknąć, ustać. Na przykład, kiedy strach pojawia się w twoim umyśle, możesz mieć mettę na ten strach – co oznacza, że nie budujesz w sobie niechęci do niego, możesz po prostu zaakceptować jego obecność i pozwolić mu ustać. Możesz również zminimalizować strach, uznając, że jest to ten sam rodzaj strachu, który ma każdy, jaki mają zwierzęta. To nie mój strach, to nie jest strach człowieka, to strach bezosobowy. Zaczynamy współczuć innym istotom, gdy rozumiemy cierpienie związane z reagowaniem na strach w naszym własnym życiu – ból, fizyczny ból kopnięcia, gdy ktoś cię kopie…
W Londynie bardzo się denerwowałem, podróżując metrem. Nienawidziłem tych okropnych stacji metra z okropnymi plakatami reklamowymi i tłumami ludzi w tych obskurnych, śmierdzących pociągach, które ryczały w tunelach. Czułem całkowity brak metty (cierpliwej życzliwości). Rozpamiętywałem to z niechęcią, aż w końcu postanowiłem uczynić swoją praktykę medytacją cierpliwej życzliwości podczas podróży londyńskim metrem. Wtedy zacząłem czerpać z tego prawdziwą przyjemność, zamiast żywić urazę. Zacząłem odczuwać życzliwość wobec tamtejszych ludzi. Niechęć i narzekanie zniknęły – całkowicie.
Kiedy czujesz niechęć do kogoś, możesz zauważyć tendencję do dodawania do niej: „On zrobił to i zrobił tamto, i jest taki, a nie powinien być taki”. Potem, kiedy naprawdę kogoś lubisz, „On może zrobić to i tamto. Jest dobry i miły”. Ale jeśli ktoś powie: „Ta osoba jest naprawdę zła!”, czujesz złość. Jeśli kogoś nienawidzisz, a ktoś inny go chwali, ty również czujesz złość. Nie chcesz słyszeć, jaki dobry jest twój wróg. Kiedy jesteś pełen gniewu, nie możesz sobie wyobrazić, że ktoś, kogo nienawidzisz, może mieć jakieś cnotliwe cechy; nawet jeśli ma jakieś dobre cechy, nigdy nie możesz żadnej z nich zapamiętać. Możesz pamiętać tylko wszystkie złe rzeczy. Kiedy kogoś lubisz, nawet jego wady mogą być ujmujące — „nieszkodliwe małe wady”.
Rozpoznaj to więc we własnym doświadczeniu; obserwuj siłę lubienia i nielubienia. Cierpliwa życzliwość, metta, to bardzo użyteczne i skuteczne narzędzie radzenia sobie ze wszystkimi błahostkami, które umysł gromadzi wokół nieprzyjemnych doświadczeń. Metta jest również bardzo użyteczną metodą dla osób o wnikliwym, bardzo krytycznym umyśle. Potrafią one dostrzegać tylko wady we wszystkim, ale nigdy nie patrzą na siebie, widzą tylko to, co „na zewnątrz”.
Teraz bardzo powszechne jest ciągłe narzekanie na pogodę lub rząd. Osobista arogancja rodzi te naprawdę złośliwe komentarze na temat wszystkiego; albo zaczynasz mówić o kimś, kogo nie ma, atakując go, całkiem inteligentnie i całkiem obiektywnie. Jesteś tak analityczny, dokładnie wiesz, czego dana osoba potrzebuje, co powinna robić, a czego nie, i dlaczego jest taka, a nie inna. Niesamowite, że masz tak bystry, krytyczny umysł i wiesz, co powinna robić. Oczywiście mówisz: „Naprawdę, jestem od nich o wiele lepszy”.
Nie przymykasz oczu na wady i niedociągnięcia we wszystkim. Po prostu spokojnie z nimi współistniejesz. Nie żądasz, żeby było inaczej. Dlatego metta czasami musi przymknąć oko na to, co jest nie tak z tobą i innymi – to nie znaczy, że nie zauważasz tych rzeczy, to znaczy, że nie tworzysz wokół nich problemów. Powstrzymujesz się od tego rodzaju pobłażliwości, będąc życzliwym i cierpliwym – spokojnie współistniejąc.