Teraz chciałbym przejść do fragmentu, w którym wspomniałem, że zostałem zaproszony na operację serca z tą kobietą. I to jest, myślę, jeden z najważniejszych momentów, które pomogły mi przeniknąć do mojego serca.
Moja klientka przychodziła do mnie od jakiegoś czasu i bardzo potrzebowała wsparcia energetycznego podczas operacji serca w UVA. Musiała wymienić zastawkę mitralną. Jedną z funkcji zastawki mitralnej jest to, że tlen, który dostaje się z płuc do lewego przedsionka, przechodzi przez tę zastawkę – zastawkę mitralną – do lewej komory.
Lewa komora to główny ośrodek pompujący krew do serca. Kiedy lewa komora się kurczy, zastawka mitralna się zamyka. Jej zastawka nie działała, więc musieli ją wyjąć i wstawić inną. Wiedziałem więc, że to będzie niezwykle intensywne przeżycie, ale zakładałem, że będzie podobne do innych, w których brałem udział.
Dostała pozwolenie od swojego lekarza, jednego z najlepszych kardiologów w kraju, który teraz pracował na Uniwersytecie Wirginii. I znowu byłam naprawdę zdumiona, że w ogóle pozwolił mi tam być, ale oczywiście pozwolił. W dniu operacji spotkałam się z nią wcześnie rano i mogłam być przy niej przez cały czas.
Powiedziałem jej, że będę z nią pracował energetycznie, monitorował jej pole i wspierał jej system czakr, tak jak robiłem to podczas poprzednich operacji. Zaprowadzono nas więc na salę operacyjną, podano jej znieczulenie, a ja byłem przygotowany na to, co się teraz wydarzy.
I zrobiło się naprawdę intensywnie, bo musieli złamać ci mostek. Złamali mostek, a potem musieli go przytrzymać otwartymi dwoma ogromnymi żelaznymi prętami. Więc na pewnym poziomie naprawdę trudno to zobaczyć. A ja stoję tutaj – jej głowa jest tutaj – więc jej otwartość jest tuż obok, żeby dać ci to poczucie. Zaledwie stopę ode mnie.
To było naprawdę intensywne i czułam, że widzę coś niezwykle osobistego – głęboko, głęboko osobistego – ponieważ serce tam było, biło i było odsłonięte. I naprawdę czułam, że jakaś prywatność została strasznie naruszona, gdy serce zostało tak odsłonięte.
A ci na sali operacyjnej – lekarze i pielęgniarki – patrzyli na mnie i pytali, czy wszystko w porządku, pewni, że lada moment się przewrócę i zemdleję. Ale ja byłam spokojna. Czułam się dziwnie spokojna. I jak ważne i silne – jak ważne będzie dla mnie utrzymanie tej energii.
Więc obserwowałem każdą chwilę, byłem z jej duchem i monitorowałem jej pole, wspierając je moim własnym, pozwalając, aby moje pole rezonansowe wspomagało jej pole rezonansowe.
· · ·
I przypomniała mi się historia o Satchidanie – był na Uniwersytecie Wirginii z dr. Deanem Ornishem – i wygłaszali prelekcję o zdrowiu serca i diecie. Dr Dean Ornish przemawiał do wszystkich lekarzy, jak ważna jest zmiana diety dla zdrowia serca. A lekarze w sali wszyscy powiedzieli: „To po prostu zbyt radykalne. To niedorzeczne. Nie można tak postępować – kazać ludziom zmienić dietę”.
A Satchidananda wstał i powiedział: „Och, a złamanie mostka i otwarcie go, i zrobienie tego, nie jest radykalne? To jest radykalne”. To trafne spostrzeżenie.
A ja, będąc tam i obserwując to, zdałem sobie sprawę, że to radykalne – bardzo radykalne. I to wspaniale, że udało im się to zrobić, bo jej to pomogło, ale to było niezwykle radykalne.
· · ·
Więc wszystko idzie powoli. A potem chirurg spojrzał na mnie i powiedział: „Przygotowujemy się do podłączenia jej do aparatury podtrzymującej życie”, ponieważ musieli to zrobić, aby móc operować zastawkę mitralną. Byłem naprawdę wdzięczny, że informował mnie na bieżąco o postępach i że z szacunkiem odnieśli się do mojej obecności.
Ale to właśnie w tym momencie wydarzyło się coś naprawdę niezwykłego. I to było moje doświadczenie, więc mam wielką nadzieję, że uda mi się je wam dobrze przekazać.
Chwile – a nawet sekundy – zanim przełączył się na system podtrzymywania życia, stałam tam i robiłam swoje, i nagle poczułam, jak energia jej serca w strachu wyciąga się do mojego serca i prosi o wsparcie. I wydawało się, że prosi o tę ochronę, jakby o objęcie. A moje serce odpowiedziało tym niezwykłym uczuciem – czymś, co przypominało objęcie, kojące, osłaniające objęcie.
I wyczułam, że te dwa serca się komunikują. Kiedy to oglądałam, myślałam sobie: „Kto mówi?”. Nie byłam częścią rozmowy. Ja, która to obserwowałam, zostałam całkowicie pominięta. I zastanawiałam się: „Kto się komunikuje, jeśli ja się nie komunikuję?”. A potem oni coś razem ustalają, czułam to, ale nie rozumiałam języka. Ale naprawdę czułam, że to coś głębokiego i że prawie musiałam im zejść z drogi i pozwolić im robić to, co robią – bo prawdopodobnie na jakimś poziomie bym im przeszkodziła.
Ale to było tak, jakby moje serce miało zrobić dla jej serca to, co zawsze robiłem z energią dla ludzi na operacjach. To było coś o wiele więcej, niż to, ponieważ te dwa serca połączyły się w sposób, którego nigdy, przenigdy nie zapomnę.
I naprawdę – łzy napłynęły mi do oczu. Głębia, miłość i jedność były najgłębsze. To było absolutnie niezwykłe. Pamiętam, jak spojrzałam na zegarek, kiedy to wszystko się działo, i była 10:35.
· · ·
Tak więc więź między moim sercem a sercem mojego klienta trwała przez kolejne dwie i pół godziny, albo tak długo, jak długo trwała operacja, a moim zadaniem stało się teraz po prostu wspieranie tego procesu. Podczas innych operacji sprawdzam różne poziomy pola i to, które czakry są na nie oddziaływane, i tak dalej. Nic z tego – po prostu zostaję tutaj i jestem obecny.
Dwie godziny później operacja się zakończyła. Poszłam do poczekalni, żeby powiedzieć jej rodzinie i chłopakowi, że wszystko w porządku. Rozmawiałam z jej mamą i mówiłam jej, że wszystko jest w porządku. Podeszłam i przytuliłam jej chłopaka, a on nie przestawał mnie przytulać. Był bardzo wzruszony – a on nie jest osobą zbyt emocjonalną. Powiedział: „Myślałem, że ją straciliśmy. Myślałem, że stało się coś strasznego. I poczułem okropne szarpnięcie w sercu. Czy ona naprawdę jest cała?”
I tak było. A ja powiedziałem: „Oczywiście, wszystko w porządku”. Zapytałem: „John, która to była godzina? Czy pamiętasz coś na ten temat?”. I, jak to się mówi, była 10:35.
Co uznałem za niezwykłe, bo myślę, że jej serce – znowu to pole, o którym mówiliśmy – wyrwało się do ludzi, których kochała. I ci, którzy byli wystarczająco wrażliwi, by to poczuć, zrozumieli to.
Jej serce po prostu całkowicie zwróciło się ku ukochanej osobie, tak jak wszyscy robimy z ludźmi, których kochamy. A także do ludzi, z którymi się nie dogadujemy – to też można wyczuć. I właśnie tym jest złamane serce. To nieustanna komunikacja.
Powiedziałem mu więc: „Po tym wszystkim mam ci do opowiedzenia pewną historię. Poczekaj, aż usłyszysz, co mi się przydarzyło na sali operacyjnej”.
· · ·
Podobnie jak ludzie, których doświadczenia bliskie śmierci głęboko poruszają, a ich życie nigdy nie jest takie samo – ponieważ przenoszą się na poziom lub wymiar, którego nigdy wcześniej nie dotknęli, a potem wracają tutaj – to było jak moje bliskie spotkanie z sercem. Bliskie spotkanie z energią serca, inteligencją serca, polem serca i miłością. I to było naprawdę absolutnie niesamowite.