Prawdziwie ludzkie przywództwo

Kryzys przywództwa w naszym świecie

Chcę dziś uświadomić wam kryzys, z którym zmagamy się w tym kraju i na całym świecie – kryzys przywództwa. Ponad sto trzydzieści milionów ludzi w naszej kadrze pracowniczej wraca każdego dnia do domu z poczuciem, że pracuje dla firmy, która się o nich nie troszczy. To siedem na osiem osób w sile roboczej. To nasze matki, nasi ojcowie, nasi bracia, nasze siostry, nasi synowie i nasze córki. Ci cenni ludzie, których sprowadziliśmy na ten świat, mają wysokie prawdopodobieństwo, aż 88%, że trafią do pracy w organizacji, która się o nich nie troszczy. Naszym celem jest stworzenie środowiska, w którym każdy się liczy. Niestety, żyjemy w świecie kapitalizmu, w którym traktujemy ludzi jak przedmioty, na których nam zależy.

Wykształciłem się i wychowałem w środowisku, w którym tworzenie wartości dla akcjonariuszy i zysków prowadziło do mojego sukcesu. Uczęszczałem na zajęcia z zarządzania, uzyskałem dyplom z zarządzania i dostałem pracę w zarządzaniu. Starałem się więc zarządzać ludźmi. Nigdy nie uczono mnie o ogromnej odpowiedzialności, jaką niesie ze sobą przywództwo nad życiem osób, na które wpływa moje przywództwo – nigdy mnie tego nie uczono, nigdy nie byłem na to narażony. Wychowałem się i wychowałem w świecie, w którym kapitalizm koncentrował się na zyskach, wartości dla akcjonariuszy i moim sukcesie. Myślę więc z tej perspektywy, że mamy w tym kraju kryzys, kryzys przywództwa. Wiele objawów, które obserwujemy – rozbite rodziny, rozbite małżeństwa, rozbite życia – wynika z tego, że każdego dnia odsyłamy ludzi do domu z poczuciem, że pracują dla organizacji, która się o nich nie troszczy.

Dobra wiadomość jest taka, że ​​mamy tu, w tym kraju, siłę, by rozwiązać ten kryzys jutro. Musimy tylko zaangażować nasze umysły i serca w proces przywództwa, który doceni wartość każdej jednostki, gdzie każdy w tym kraju ma znaczenie. Po drugie, Barry-Wehmiller to firma warta 1,5 miliarda dolarów, zatrudniająca 7000 pracowników na całym świecie. Co budujemy? Budujemy wspaniałych ludzi. Naszą główną rolą jest zapraszanie ludzi do naszej organizacji, wyposażanie ich w umiejętności i zdolności oraz oferowanie im szansy na sensowne życie. Aby to osiągnąć, aby podnieść poziom modelu ekonomicznego, produkujemy maszyny dla różnych firm na całym świecie i świadczymy usługi doradcze.

Budowanie prawdziwie ludzkiej organizacji

W 1988 roku, kiedy zaczęliśmy rozwijać tę prawdziwie ludzką organizację, musieliśmy przekształcić stuletnią firmę przemysłową w organizację opartą na ludziach. Połączenie dynamicznego modelu biznesowego i dynamicznej kultury pozwoliło nam stworzyć organizację, która od 1988 roku rozwija się o około 20 procent rocznie i generuje wartość dla akcjonariuszy przekraczającą 15 procent rocznie, podczas gdy indeks S&P 500 w tym samym okresie od 1988 roku wygenerował zaledwie 3 procent wartości. Najwyraźniej połączenie dynamicznego modelu biznesowego i dynamicznej kultury, która docenia wartość każdego człowieka i pozwala mu być tym, kim jest, w imię wspólnego celu, stworzyło wartość.

Nasza idea przywództwa, którą doszliśmy do wniosku, polega na tym, że naszym obowiązkiem jest stworzenie środowiska – niezależnie od tego, czy jesteś w wojsku, przemyśle, administracji rządowej czy edukacji – w którym ludzie mogą odkrywać swoje talenty, rozwijać je, dzielić się nimi i, co niezwykle ważne, być za to doceniani i doceniani. To stwarza im możliwość powrotu każdego wieczoru do domu, do swoich rodzin, niezależnie od ich sytuacji rodzinnej, i prowadzenia bardziej wartościowego życia – życia z celem, w którym czują się doceniani i mają szansę stać się tym, kim zostali powołani na ten świat.

W Barry-Wehmiller pracowaliśmy nad tym. Mamy około 400 akcjonariuszy, którzy inwestują w tę firmę i wierzą w nas. Dla mnie to definicja kapitalizmu – tworzymy wartość dla wszystkich interesariuszy, a nie tylko dla akcjonariuszy. Pozwólcie, że omówię kilka kluczowych momentów w mojej drodze do zrozumienia tego przywództwa, ponieważ nie wynikało to z mojego wykształcenia ani ze świadomości tego, co dzieje się w tym kraju.

Lekcje życia: Ślub, który zmienił moje spojrzenie

Wszystko zaczęło się od czegoś, z czym wielu z was się utożsami: ślubu. Siedziałem na weselu, rozkoszując się wspaniałością ojca prowadzącego swoją ukochaną córkę do ołtarza, a wszyscy cieszyli się tym, jak pięknie wyglądała i jak dumny był ojciec. Możecie to sobie wszyscy wyobrazić. Kiedy podeszli do ołtarza, wziął rękę tej młodej damy, swojej córki, i podał ją temu młodemu mężczyźnie, mówiąc: „Wiesz, wydaję tę młodą damę za mąż za tego młodego mężczyznę. Jej matka i ja wydaję tę córkę za mąż”. Teraz, każdy z was, którzy jesteście rodzicami, którzy rozmawialiście o znaczeniu swoich dzieci, wie, że to były słowa ceremonialne, których użyli, ale nie to było w głowie i sercu tego ojca i matki w tamtym momencie.

W ich głowach i sercach było: „Spójrz, młody człowieku – powierzę ci tę drogocenną istotę ludzką, którą jej matka i ja sprowadziliśmy na ten świat. Daliśmy jej bezwarunkową miłość i oczekuję, że poprzez wasz związek będziesz nadal pozwalał jej być i rozwijać się, by stać się tym, kim miała być. Tego właśnie od ciebie oczekuję”. Uświadomiłem sobie, że wszyscy członkowie naszego zespołu, 7000 osób, byli tak samo cenni jak ta młoda dama. Każdy z nich przyszedł na ten świat dzięki matce i ojcu, którzy życzyli temu cennemu dziecku wszystkiego najlepszego. A my, jako liderzy, kiedy pozwalamy komuś wejść do naszej organizacji, mamy obowiązek jako szafarze tego życia, aby nadal pozwalać temu życiu być wszystkim, czym miało być, w miarę naszych możliwości, ku naszej wspólnej wizji – niezależnie od tego, czy przekroczy bramę tej Bazy Sił Powietrznych, czy wejdzie do naszej organizacji. Więc odszedłem mówiąc, że możemy mieć ogromny wpływ na ten świat, jeśli przyjmiemy odpowiedzialność za życie tych, którzy dołączyli do naszej organizacji i podzielili się naszymi darami.

Druga historia wywarła na mnie ogromny wpływ. Rozwijaliśmy idee ciągłego doskonalenia, a równolegle z nimi idee przywództwa zorientowanego na ludzi. Mieliśmy spotkanie zarządu w naszym zakładzie w Green Bay i ktoś napisał do mnie poprzedniego wieczoru: „Bob, być może wiesz, że grupa członków naszego zespołu uczestniczyła w tym wydarzeniu w ramach dużego projektu w zakładzie, aby udoskonalić i wdrożyć idee ciągłego doskonalenia. Może zechcesz wyjść i ich docenić”. Powiedziałem: „A może zaprosisz ich na poranne spotkanie zarządu, a my pozwolimy im podzielić się z nami swoimi doświadczeniami?”.

No więc, ci trzej panowie – o siódmej rano zaprosiliśmy ich na to spotkanie kadry kierowniczej – stanęli przed nami tak jak ja stoję przed wami i podzielili się z nami osiągnięciami tego projektu. Poprawili jakość, skrócili czas realizacji, zredukowali zapasy i wszystko było dostarczane na czas. Wiecie, typowy dialog w organizacji koncentruje się na liczbach, wynikach i zyskach. Miałem szczęście zapytać tego jednego dżentelmena, Steve'a, którego nigdy wcześniej nie spotkałem – był cenionym członkiem naszego zespołu montażowego w fabryce – i powiedziałem: „Jak to wpłynęło na twoje życie?”

Otóż, ten dżentelmen, którego nigdy wcześniej nie spotkałem, został wezwany na to zebranie zarządu, więc nie miał czasu na przygotowanie swoich myśli. Powiedział mi więc tę głęboką prawdę. Jego odpowiedź brzmiała: „Częściej rozmawiam z żoną”. A ja powiedziałem: „Nie rozumiem. Co masz na myśli mówiąc, że częściej rozmawiasz z żoną?”. Powiedział: „Wiesz, jak to jest być częścią organizacji, w której przychodzisz każdego dnia, mówi ci się, co masz robić, ludzie nie pytają cię, co myślisz, masz dziesięć dobrych odpowiedzi i nie słyszysz ani słowa, a raz się pomylisz i nigdy nie słyszysz końca? Czy wiesz, jak to jest wracać do domu wieczorem z takiego otoczenia?”. Powiedział: „Nie czujesz się ze sobą zbyt dobrze, a kiedy nie czujesz się ze sobą zbyt dobrze, nie jesteś zbyt miły dla swojej żony”. Powiedział: „Odkąd przyjęliśmy to przywództwo skoncentrowane na ludziach, odkąd przyjęliśmy ideę ciągłego doskonalenia, gdzie mam szansę udoskonalić swoją rolę, wnieść swój talent, ludzie pytają mnie, co myślę, co powinienem zrobić, żeby przyczynić się do poprawy sytuacji – odkąd to zrobiliśmy, wracam do domu z poczuciem wartości i lepszym samopoczuciem. A kiedy wracam do domu z lepszym samopoczuciem, odkrywam, że jestem milszy dla mojej żony i, wierzcie lub nie, kiedy jestem milszy dla mojej żony, ona ze mną rozmawia”.

Łączenie kropek: efekt domina przywództwa

Nagle dotarło do mnie, że największą liczbą, której szukałem, największym wskaźnikiem, jaki mogłem zmierzyć, był spadek wskaźnika rozwodów wśród naszych pracowników. Teraz chcę połączyć jeszcze jedną rzecz. Wędrowałem po górach z moją 40-letnią córką, która ma troje dzieci, i kobietą o imieniu Beverly. Jennifer, Beverly i ja wędrowaliśmy po górach z grupą ludzi i opowiedziałem córce, że Beverly prowadzi w Dallas program telewizyjny o poradnictwie rodzinnym i problemach rodzinnych. Moja córka zapytała ją, o co byś ją zapytał – kogokolwiek z was, kto ma rodzinę – i powiedziała: „Beverly, co jest najważniejsze w wychowaniu dobrych dzieci?”. Beverly zastanowiła się przez chwilę i odpowiedziała: „Dobre małżeństwo”. Dodała: „Inne rzeczy są ważne, ale najważniejsze w wychowaniu dobrych dzieci jest to, żeby widziały kochającą relację, która jest fundamentem ich życia”.

To był ostatni dzwonek. Zrozumiałem, że jeśli organizacje wezmą na siebie odpowiedzialność za to, by ludzie wracali do domu z poczuciem spełnienia, z poczuciem, że to, co robią, ma znaczenie, będą lepszymi mężami i lepszymi żonami. Będą mieli większe szanse na radzenie sobie z problemami małżeństwa, założenia rodziny i odnalezienia się w tym świecie, jeśli poczują się dobrze sami ze sobą, i w efekcie stworzą lepsze relacje. W rezultacie ich dzieci będą dorastać, widząc pełne miłości związki, a wiele problemów, z którymi borykamy się w tym kraju, zniknie, ponieważ będziemy mieli organizacje, którym naprawdę zależy na wpływie, jaki wywierają na życie ludzi, którzy do nich dołączają.

To jasno mi powiedziało, że możemy zmienić świat. Nie potrzebujemy rządu, polityków ani żadnej organizacji. To od nas zależy, jak będziemy się traktować nawzajem każdego dnia i jaki głęboki wpływ to wywrze na nasze życie, kiedy wrócimy do domu, aby wiedzieć, że nasze życie miało znaczenie. Wreszcie, jednym z kluczy, których nauczyliśmy się w naszym modelu przywództwa, jest uznanie i celebracja. Kluczowym elementem tego, czego uczymy, jest wyciąganie ręki – tak jak nasi rodzice – do dostrzegania i celebrowania dobra w ludziach.

Stworzyliśmy więc to, co nazywamy Zasadami Przywództwa, które stanowią artykulację naszych przekonań na temat tego, jak powinniśmy traktować się nawzajem w roli lidera. Następnie prosimy ludzi o nominowanie kogokolwiek w organizacji – kogokolwiek w organizacji – kto ich zdaniem uosabia te cechy. Następnie, podczas ceremonii – a pierwsza odbyła się w północnym Wisconsin, gdzie pracuje 450 osób – ustawiliśmy na zewnątrz tego szalonego żółtego Chevroleta SSR z otwartym dachem, a na zewnątrz było 400 osób, i ogłosiliśmy osobę, którą nasi pracownicy wybrali jako pierwszą laureatkę Zasad Przywództwa. Jej rodzina zawsze chowała się z tyłu, aby doświadczyć, jak ich ukochane dziecko jest doceniane za dobroć w organizacji. To niezwykle ważne doświadczenie dla wszystkich zaangażowanych, a zwłaszcza dla rodziny.

Dwie rzeczy, których się nauczyłam robiąc to: po pierwsze, zwycięzca dzwoni do współmałżonka, żeby powiedzieć mu, że wygrał. Po drugie, kobiety mówią, że zabierają matkę na przejażdżkę. Nie mówią, że zabierają ojca; mówią, że zabierają matkę na przejażdżkę. Teraz, ponieważ staram się nauczyć umiejętności głębokiego słuchania i przeprowadziłam wywiady z dwustu lub trzystu tymi zwycięzcami w całym kraju, pozwólcie, że powiem wam, co tak naprawdę robią, kiedy wygrywają nominację. Mówią, że to najgłębsze uznanie, jakie kiedykolwiek otrzymali, ponieważ pochodzi od ich rówieśników za ich przywództwo. W porównaniu do dzwonienia do współmałżonka, tak naprawdę dzwonią, żeby powiedzieć: „Wiesz co? Masz szczęście, że jesteś moim mężem, bo właśnie zostałem uznany za wybitnego lidera”.

No cóż, drogie panie, druga rzecz jest taka, że ​​mówią, że zabierają swoją matkę na przejażdżkę – to słowa, których używają za każdym razem – ale tak naprawdę mają na myśli: „Poszedłem do osoby, która jest źródłem mojego dobra i powiedziałem mamie: »Wiesz, mamo, wyrosłem na dobrego człowieka«”. To niewiarygodne, ile osób mówi mi, że zabrało swoją matkę na przejażdżkę. Zrezygnowałem z tego przemówienia w Baltimore, kiedy przyznawaliśmy nagrodę nowemu zwycięzcy, a po nocy – i przedstawiłem podsumowanie, które właśnie wam przedstawiłem – i po tym przemówieniu podeszła do mnie kobieta o imieniu Ruth. Ruth powiedziała: „Panie Chapman, pracuję w dziale IT. Dwa tygodnie temu zdobyłam tę nagrodę i zabrałam córkę w góry, gdzie wspaniale się bawiliśmy. Ale chcę, żebyś coś wiedział. Kiedy wspomniałeś o przejażdżce z mamą”, powiedziała, „niestety, moja mama zmarła dwa lata temu, ale chcę, żebyś wiedział, że pojechałam tym samochodem na cmentarz, żeby pokazać mamie, że wyszłam z tego cało”.

Prawdziwie ludzkie przywództwo: Zmienianie świata, życie po życiu

Powiem wam coś: w każdym z nas – w każdym z was w tym pokoju – tkwi niewiarygodna potrzeba powiedzenia osobie, która jest źródłem waszego dobra, że ​​wyszliście na prostą, i ogromna potrzeba poczucia, że ​​jesteście ważni. Mamy taką możliwość każdego dnia, by dać ludziom znać, że ich życie ma znaczenie. Jest takie powiedzenie, którego nauczyliśmy się na tej drodze: „Płacimy ludziom za ich ręce od lat, a oni oddaliby nam głowy i serca za darmo, gdybyśmy tylko wiedzieli, jak ich poprosić i podziękować za podzielenie się tym”.

Jak podtrzymać i zbudować tę kulturę? Ponieważ w tym kraju jej nie ma. Pierwszą rzeczą, którą postanowiliśmy zrobić, było stworzenie uniwersytetu. Stworzyliśmy Uniwersytet Barry'ego-Wehmillera, aby nauczać przywództwa skoncentrowanego na ludziach, aby pomóc ludziom zrozumieć głębokie znaczenie i odpowiedzialność przywództwa w życiu, którym mają przywilej przewodzić w organizacjach. Staramy się przekształcić menedżerów w liderów – ludzi, którzy rozumieją wagę swoich codziennych działań.

Najciekawszym momentem w tej podróży ku przywództwu było to, że nasz zespół zdecydował, że jeśli mamy uczyć przywództwa, musimy uczyć komunikacji. Nigdy bym nie pomyślał, że musimy nauczyć grupę dorosłych, jak się komunikować. Powiedziałbym wam, że w mojej 40-letniej karierze to najgłębsza nauka, jakiej kiedykolwiek doświadczyłem. Rozmawiam teraz z osobami, które ukończyły ten trzydniowy kurs umiejętności komunikacyjnych, a najczęstszym stwierdzeniem, jakie nasi studenci wypowiadają po tym kursie, jest „zmieniający życie”. Nie mieli pojęcia, jak traktują swoje dzieci, małżonka ani współpracowników. Dziewięć na dziesięć komentarzy dotyczących tego kursu dotyczy ich rodzin i dzieci. A to, co mówią o tym kursie i czego się nauczyliśmy, tego głębokiego, to to, że uczą się słuchać. Nie nauczyli się mówić w kategoriach umiejętności komunikacyjnych, ale nauczyli się słuchać. Jako rodzice, jako pary i jako kraj, mamy ogromną potrzebę doskonalenia naszej umiejętności słuchania się nawzajem, ponieważ to potwierdza wartość każdego z nas.

Wierzymy, że organizacje w tym kraju – organizacje biznesowe, nasze wojsko, nasz rząd, nasz system edukacji – jeśli jutro rano przyjmą przywództwo skoncentrowane na ludziach, czyli odpowiedzialność za to, by ludzie każdego wieczoru wracali do domu z poczuciem spełnienia, moglibyśmy radykalnie zmienić świat, jaki znamy. Wiele z tych niedoskonałości, które widzicie, zniknęłoby. Zmienilibyśmy skalę konfliktów na świecie, na które reagujecie elegancją swoich umiejętności.

Nazywamy ten model przywództwa Prawdziwie Ludzkim Przywództwem, ale opiera się on na ludziach, celu i wynikach. Wszystko zaczyna się od ludzi. Chodzi o ludzkie życie i budowanie sensu wokół wspólnej wizji, w której ludzie się jednoczą. Cel – dlaczego mieliby się spotykać i po co? To oczywiste w Siłach Powietrznych; macie wspaniały cel. W naszej firmie staramy się pokazać, że potrafimy uczciwie płacić ludziom, traktować ich znakomicie i konkurować na arenie międzynarodowej. A co z wynikami? Musimy działać. Wszyscy jesteśmy powołani w ramach tej wizji; musimy działać i tworzyć wartość dla wszystkich interesariuszy.

Kiedy wygłaszam te przemówienia w całym kraju, zawsze zadziwia mnie fakt, że zazwyczaj wśród pierwszych dwóch lub trzech pytań – zazwyczaj pierwszego – pada pytanie: „Co robicie z ludźmi, którzy tego nie rozumieją?”. I zawsze mnie to zadziwia, ponieważ naprawdę muszę się zatrzymać i pomyśleć o tym, kto tego nie rozumie. Doszedłem teraz do następującego wniosku: powodem, dla którego mnie to zadziwia, jest to, że inicjatywy, o których wam mówiłem, polegają na rzucaniu światła i rzucaniu go w każdy zakątek naszej organizacji, aby szukać dobra w ludziach, tak jak robicie to wy jako rodzice. Nasz model przywództwa niczym nie różni się od waszego modelu rodzicielskiego. Szukamy dobra w ludziach, których życie zostało nam powierzone – niezależnie od tego, czy są naszymi dziećmi, czy też mieliśmy okazję, dzięki przywództwu, rozświetlić to światło, aby znaleźć tych ludzi i wspierać ich dobre zachowanie. Staramy się dzielić tym z rodziną. Wysyłamy liściki do domu. Wyrażamy uznanie dla osób, które mają tam rodzinę. Mamy nagrody za Zasady Przywództwa, nagrody za Dążenie do Dodatkowego Celu, nagrody za Przybicie Piątki, nagrody za Innowacyjność – wszelkiego rodzaju nagrody. Nasze fale radiowe są więc pełne dobra. Uznanie jest zatem kluczem do naszej organizacji.

W tym kraju sto trzydzieści milionów ludzi wraca do domu niespełnionych i chcę was zostawić z myślą, że my – wy i ja – możemy to zmienić już jutro. Nie potrzeba pieniędzy; nie potrzeba niczego fizycznego poza waszym rozumem i sercem, aby zrozumieć, jak głęboki wpływ macie na życie ludzi każdego dnia. Możemy zmienić ten świat, jeśli zrozumiemy wielką radość płynącą z przywództwa i jego doniosłą odpowiedzialność, by patrzeć na tych, którymi się opiekujemy, i pomagać im w osiągnięciu sukcesu – życia pełnego znaczenia, w którym mogą dzielić się swoimi talentami, być doceniani za to i wracać do domu, niezależnie od sytuacji rodzinnej, z poczuciem, że są ważni. Musimy odejść od kultury skoncentrowanej na sobie na kulturze skoncentrowanej na sobie. Dziękuję bardzo.


Inspired? Share: