„To, co przynosi krótkotrwałe sukcesy, zmusza wszystkich do wyścigu w tym kierunku, nawet jeśli taki wyścig doprowadzi do samozagłady całego systemu w dłuższej perspektywie. To właśnie nazywamy pułapką wielobiegunową”.
Daniel: Więc Superorganizm to tak, jakby wziąć tę wielobiegunową pułapkę, w której wszyscy ci różni aktorzy ścigają się ze sobą – można by powiedzieć, że to cecha Superorganizmu. Teraz zjeżdżamy o poziom niżej i mówimy, że ta cecha Superorganizmu sprawia, że wszyscy ci gracze nie czują, że faktycznie mają zdolność do etycznego działania, ponieważ po prostu zostaną zepchnięci na dalszy plan i…
Nate: Nawet jeśli są etycznymi jednostkami, ich pozycja w hierarchii ekonomicznej nie pozwala im wyrażać swoich poglądów etycznych.
Daniel: Tak. Generalnie, myślę, że rozmawialiśmy o tym kiedyś – jeśli spojrzymy na chińskie zajęcie Tybetu, czy kolonialne zajęcie terytoriów rdzennych Amerykanów poprzez ludobójstwo w okresie powstawania Stanów Zjednoczonych, to nie zależało to od tego, kto był bardziej etyczny. Nie zależało to od tego, która cywilizacja powinna zwyciężyć w kategoriach filozoficznych „prawdy, dobra i piękna”. Chodziło o skuteczną dominację, która jest połączeniem przemocy i ekonomicznej zdolności produkcyjnej.
A zatem, skoro to, co ostatecznie okazuje się sukcesem w bardzo darwinowskim sensie, i to, co jest dobre w sensie etycznym lub filozoficznym — a nawet w sensie długoterminowej żywotności — to nie to samo, to właśnie jest sedno czegoś, czym musimy się zająć, prawda?
Daniel: Mamy tu scenariusz, w którym to, co wygrywa w krótkiej perspektywie, zmusza wszystkich do wyścigu w kierunku tej rzeczy, nawet jeśli taki wyścig doprowadzi do samozagłady całego systemu w dłuższej perspektywie.
I to właśnie nazywamy pułapką wielobiegunową. Wyraża się ona w tragedii wspólnego pastwiska, militarnym wyścigu zbrojeń, rynkowym wyścigu na dno. Można to zdefiniować jako właściwość Superorganizmu polegającą na eksploatowaniu całej energii w swoim otoczeniu, a następnie uderzaniu w przepaść.
Daniel: Wiemy, że zazwyczaj szczytowa liczba komórek rakowych w organizmie człowieka następuje tuż przed śmiercią. A potem wszystkie komórki rakowe obumierają, zabijając żywiciela.
Zatem komórki nowotworowe indywidualnie wykorzystują zasoby metaboliczne szybciej niż inne komórki i rozmnażają się szybciej niż inne komórki – wydaje się więc, że wygrywają w bardzo krótkoterminowej grze. W rzeczywistości jednak zabijają gospodarza, od którego są zależne.
Wiele osób porównuje obecność człowieka w biosferze do raka, który maksymalizuje wydobycie z tego, od czego jest zależny, w sposób, który w rzeczywistości niszczy substrat, od którego jest zależny.
Nate: Czy celem tej rozmowy jest edukowanie i wpływanie na komórki rakowe, aby stały się świadome siebie i zmieniły swoje zachowania?
Daniel: Cóż, myślę, że jedną z rzeczy, o których mówimy, a która jest również trudna do zrozumienia, jest to, że zachowanie komórek rakowych wydaje się w rzeczywistości kierować racjonalnym interesem własnym, zdefiniowanym przez teorię gier: jeśli przestanę być komórką rakową, ciało i tak umrze. Prawda? Bo nie mogę powstrzymać wszystkich innych przed zrobieniem tego.
A zatem, jeśli nie uda mi się powstrzymać określonej masy krytycznej przed zrobieniem tego – a sprowadza się to do – jeśli nie wycinamy drzew, ale nie mamy żadnych przepisów prawnych, które by tego zabraniały, to oznacza to jedynie, że inne plemię, które z nami konkuruje, wycina wszystkie drzewa, a my nadal nie możemy chronić lasu.
Wykorzystają tę przewagę ekonomiczną przeciwko nam w kolejnej wojnie plemiennej i jesteśmy w kropce. Więc nie dość, że będziemy wycinać drzewa szybciej, niż potrzeba, to jeszcze będziemy się ścigać, żeby wycinać je szybciej niż inni, bo nie uda nam się przekonać wszystkich, żeby tego nie robili.
Nate: Dlatego przynajmniej na początku, kiedy ktoś słyszy o ekologicznej, biofizycznej narracji Superorganizmu – a ty mi powiesz, gdzie w tym wszystkim plasuje się twoja – przynajmniej na początku wydaje mu się, że nie ma żadnej sprawczości, bo jaki wpływ ma zmiana u jednej osoby na tę większą dynamikę, którą opisujesz?
Daniel: Więc jeśli weźmiemy przykład – jeśli spróbujemy nabrać nadziei i powiemy: „Ale spójrzmy, gdzie rzeczywiście zmieniliśmy coś naprawdę złego, ponieważ jakaś niewielka grupa pojedynczych osób naprawdę stanęła w obronie czegoś”. To skłoniło inne pojedyncze osoby do stanięcia w obronie. Osiągnęli masę krytyczną i to zmieniliśmy.
Weźmy kilka często podawanych przykładów: papierosy, Matki Przeciwko Jazdzie po Pijanemu i pasy bezpieczeństwa, albo freony i ozon. Moglibyśmy podać mnóstwo przykładów. To prawda, że nie mamy historii, w której nigdy nie rozwiązaliśmy niczego istotnego, ani ekologicznie, ani społecznie. Zdarzają się sytuacje, gdy ludzie, z troski o dobro wspólne, sprzeciwiają się jakiemuś strumieniowi zysku i faktycznie coś osiągają.
Ale są one innego rodzaju niż to, z czym mamy do czynienia teraz. I chcę wskazać, gdzie one się różnią.
Nate: I inna skala, ale kontynuuj.
Daniel: Różnią się skalą i rodzajem, ale są ze sobą powiązane.
Jeśli spojrzymy na papierosy – „czterech na pięciu lekarzy wybiera papierosy Camel” – oczywiście nie pozbyliśmy się papierosów, ale doszliśmy do punktu, w którym trzeba mieć ukończone 18 lat, żeby je kupić, a przed użyciem musi być ostrzeżenie od naczelnego lekarza, że papierosy śmiertelnie niebezpieczne. Zdecydowanie zmniejszyliśmy liczbę osób palących papierosy, a palenie ich w budynkach i tym podobnych miejscach jest zabronione.
To wymagało mnóstwa pracy. Wiele osób zmarło najpierw na raka płuc, a potem na raka płuc z drugiej ręki, dla zysku strumienia interesów, który wiedział, że to złe, na długo przed wprowadzeniem regulacji.
Ale sprzedaż tytoniu, choć była wielkim przedsięwzięciem, nie była motorem napędowym całej gospodarki. Była tylko jednym sektorem gospodarki. Jednym produktem.
Daniel: Jeśli chodzi o zmiany klimatu, na których się skupiasz, nie ma przemysłu, który nie potrzebuje energii. Nie ma nawet możliwości, aby jakiekolwiek dobro lub usługa nie wymagały energii.
Kiedy więc próbujemy poradzić sobie z czymś, co jest produktem ubocznym zużycia samej energii, jest to powiązane z maszyną kreacji, a nie z jednym małym obszarem. To jak z freonami – nie każda branża opierała się na propelentach aerozolowych. Można było to zmienić bez konieczności zmiany makroekonomii. Wystarczyło zmienić branżę, aby uzyskać wystarczającą siłę, by to zrobić.
Kiedy próbujesz zmienić coś, co stanowi sedno samej makroekonomii, decydującym czynnikiem są przeciwne temu interesy .
Daniel: I nie chodzi tylko o to, że każda branża – a co za tym idzie, każda firma – tego wymaga. Chodzi również o to, że wymaga tego pozycja geopolityczna każdego państwa.
Więc dosłownie sama władza jest z nią związana. Cała machina władzy będzie się opierać wszystkiemu, co mogłoby zmniejszyć jej względną moc. Dlatego, od wycofania się z Traktatu z Kioto po cokolwiek – całą historię – dlaczego było to tak trudne?
Dzieje się tak, ponieważ rynek może nas zmusić do zorganizowania się w oparciu o bodźce, ale jeśli bodźce nie są wystarczające i musimy zastosować antybodziec – musimy zastosować środek odstraszający – rynek nie radzi sobie z odstraszaniem. Mamy więc państwo, które to robi, czyli: delegalizuje. Ktoś zostanie aresztowany, jeśli złamie prawo, albo jego firma przestanie działać.
Daniel: Więc ta wielobiegunowa pułapka, o której mówimy, gdzie istnieje pewna krótkoterminowa zachęta, dzięki której jeśli któryś z agentów to zrobi, wygrywa w krótkim okresie i powstaje wyścig, w którym wszyscy będą mogli to zrobić — odkryliśmy, jak rozwiązywać wielobiegunowe pułapki wewnątrz państwa narodowego za pomocą rządów prawa, monopolu siły i egzekwowania.
Możemy powiedzieć: „Nie, nie wytniemy wszystkich drzew. Będziemy mieć park narodowy. Pozostawimy drzewa w parku narodowym i żaden drwal nie będzie miał prawa tam wycinać”. A to oznacza, że monopol na przemoc siłą cię powstrzyma, jeśli będziesz tam wycinał, i wsadzi cię do więzienia, aby chronić praworządność.
W ramach państwa narodowego jesteśmy w stanie zapobiec większości pułapek wielobiegunowych. Ale nie mamy międzynarodowego systemu zarządzania, który poradziłby sobie z pułapkami globalnymi. W rezultacie różne państwa narodowe zaczynają ze sobą konkurować.
Daniel: Dlatego właśnie istnieje potrzeba czegoś w rodzaju globalnego zarządzania – ponieważ globalne oceany, globalna atmosfera, globalna bioróżnorodność, globalne dobra wspólne, od których jesteśmy zależni, nie mogą znaleźć się w sytuacji, w której każdy kraj, jeśli podejmie właściwą decyzję, będzie pokrzywdzony, przez co nikt nie dokona właściwego wyboru.
Powodem, dla którego nie chcemy rządu światowego, jest to, że: Jak można stworzyć coś, co ma tak wielką władzę i nie ulega korupcji? I jak zapewnić, że istnieje system kontroli i równowagi?
Potrzebujemy czegoś w rodzaju skutecznego globalnego zarządzania, które nie musi być rządem. Może to być proces zdecentralizowany. Musi jednak pozwolić nam rozwiązać pułapki wielobiegunowe.