Wnętrze psychiki jest bardzo złożonym, wyrafinowanym miejscem. Jest pełne sprzecznych sił, które nieustannie się zmieniają pod wpływem bodźców wewnętrznych i zewnętrznych. Powoduje to duże wahania potrzeb, lęków i pragnień w stosunkowo krótkich okresach czasu. Z tego powodu bardzo niewiele osób ma jasność, aby zrozumieć, co się tam dzieje. Po prostu dzieje się zbyt wiele naraz, aby śledzić związki przyczynowo-skutkowe między wszystkimi naszymi różnymi myślami, emocjami i poziomami energii. W rezultacie sami walczymy, aby to wszystko utrzymać w całości. Ale wszystko ciągle się zmienia - nastroje, pragnienia, lubienia, niechęci, entuzjazm, letarg. To zadanie na pełen etat, aby utrzymać dyscyplinę niezbędną do stworzenia choćby pozoru kontroli i porządku.
Kiedy jesteś zagubiony i zmagasz się ze wszystkimi tymi psychologicznymi i energetycznymi zmianami, cierpisz. Chociaż może ci się nie wydawać, że cierpisz, w porównaniu do tego, czym to może być, cierpisz. W rzeczywistości sama odpowiedzialność za utrzymanie wszystkiego razem jest formą cierpienia. Zauważasz to najbardziej, gdy rzeczy zaczynają się rozpadać na zewnątrz. Twoja psychika popada w zamęt i musisz walczyć, aby utrzymać swój wewnętrzny świat razem. Ale czego dokładnie próbujesz się trzymać? Jedyne rzeczy, które tam są, to twoje myśli, emocje i ruchy energii, z których żadne nie jest stałe. Są jak chmury, po prostu pojawiające się i znikające w ogromnej przestrzeni wewnętrznej. Ale wciąż się ich trzymasz, jakby spójność mogła zastąpić stabilność. Buddyści mają na to określenie: „przywiązanie”. Ostatecznie przywiązanie jest tym, o co chodzi w psychice.
Aby zrozumieć przywiązanie, musimy najpierw zrozumieć, kto się przywiązuje. W miarę jak zagłębiasz się w siebie, naturalnie zaczynasz zdawać sobie sprawę, że istnieje aspekt twojego bytu, który zawsze istnieje i nigdy się nie zmienia. To jest twoje poczucie świadomości, twoja świadomość. To ta świadomość jest świadoma twoich myśli, doświadcza przypływu i odpływu twoich emocji i odbiera twoje fizyczne zmysły. To jest korzeń Jaźni. Nie jesteś swoimi myślami; jesteś świadomy swoich myśli. Nie jesteś swoimi emocjami; czujesz swoje emocje. Nie jesteś swoim ciałem; patrzysz na nie w lustrze i doświadczasz tego świata jego oczami i uszami. Jesteś świadomą istotą, która jest świadoma, że jest świadoma wszystkich tych wewnętrznych i zewnętrznych rzeczy.
Jeśli zbadasz świadomość, która jest twoim czystym poczuciem świadomości, zobaczysz, że tak naprawdę nie istnieje ona w żadnym konkretnym punkcie przestrzeni. Raczej jest to pole świadomości, które skupia się w dół do punktu poprzez koncentrację na konkretnym zestawie obiektów. Możesz być świadomy odczuwania tylko jednego palca lub możesz być świadomy odczuwania całego swojego ciała naraz. Możesz być całkowicie zagubiony w jednej myśli lub możesz być jednocześnie świadomy swoich myśli, emocji, ciała i otoczenia. Świadomość jest dynamicznym polem świadomości, które ma zdolność albo wąskiego skupienia, albo szerokiego rozszerzenia. Kiedy świadomość koncentruje się wystarczająco wąsko, traci swoje szersze poczucie siebie. Nie doświadcza już siebie jako pola czystej świadomości; zaczyna odnosić się bardziej do obiektów, na których się skupia. Jak widzieliśmy, dzieje się tak, gdy tak bardzo pochłania cię film, że całkowicie tracisz szersze poczucie siedzenia w zimnym, ciemnym kinie. W takim przypadku przesunąłeś się od koncentracji na swoim ciele i jego otoczeniu do koncentracji na świecie filmu. Dosłownie gubisz się w tym doświadczeniu. Można to uogólnić na całe twoje doświadczenie życiowe. Twoje poczucie siebie jest określone przez to, gdzie skupiasz swoją świadomość.
Ale co decyduje, gdzie skupiasz swoją świadomość? Na najbardziej podstawowym poziomie jest to po prostu determinowane przez cokolwiek, co przyciąga twoją uwagę, ponieważ wyróżnia się od reszty. Aby to zrozumieć, wyobraź sobie, że twoja świadomość po prostu obserwuje ogromną, pustą przestrzeń wewnętrzną. Teraz wyobraź sobie, że przepływanie przez tę przestrzeń to delikatny przepływ przypadkowych obiektów myślowych: kota, konia, słowa, koloru lub abstrakcyjnej myśli. Sporadycznie unoszą się one prosto przez twoją świadomość. Teraz pozwól, aby jeden obiekt wyróżniał się ponad resztą. Przyciąga twoją uwagę i przyciąga uwagę twojej świadomości. Natychmiast zdajesz sobie sprawę, że im bardziej skupiasz się na obiekcie, tym wolniej się on porusza. Aż w końcu, jeśli skupisz się na nim wystarczająco, zatrzyma się. Siła świadomości kończy się utrzymaniem obiektu w stabilności po prostu poprzez koncentrację na nim. Tak jak ryba może przejść przez wodę, ale nie przez lód, który jest po prostu skoncentrowaną wodą, tak wzorce energii mentalnej i emocjonalnej stają się ustalone, gdy napotykają skoncentrowaną świadomość. Sam akt różnicowania ilości świadomości skupionej na jednym konkretnym obiekcie od innych powoduje przywiązanie. A skutkiem przywiązania jest to, że wybrane myśli i emocje pozostają w jednym miejscu wystarczająco długo, aby stać się budulcem psychiki.
Przywiązanie jest jednym z najbardziej pierwotnych aktów. Ponieważ niektóre obiekty pozostają w świadomości, podczas gdy inne przechodzą, twoje poczucie świadomości bardziej się z nimi wiąże. Używasz ich jako stałych punktów, aby stworzyć poczucie orientacji, relacji i bezpieczeństwa pośród ciągłej wewnętrznej zmiany. A ta potrzeba orientacji rozciąga się na świat zewnętrzny. Chociaż przywiązujesz się do wewnętrznych obiektów, używasz ich, aby zorientować się i nawiązać relację z mnogością obiektów fizycznych, które docierają do ciebie poprzez zmysły. Następnie tworzysz myśli, które wiążą wszystkie obiekty razem i przywiązujesz się do całej struktury. W rzeczywistości kończysz na tak silnym odniesieniu się do tej wewnętrznej struktury, że budujesz wokół niej całe swoje poczucie siebie. Ponieważ się jej trzymasz, pozostaje ona nieruchoma. A ponieważ pozostaje nieruchoma, odnosisz się do niej ponad wszystko inne. To są narodziny psychiki. Pośród przestrzeni pustego umysłu, przywiązując się do mijających obiektów myślowych, tworzysz wyspę pozornej solidności. Kiedy masz myśl, która pozostaje, możesz położyć na niej głowę. Następnie, gdy czepiasz się coraz większej liczby myśli, budujesz wewnętrzną strukturę, na której świadomość może się skupić. Im bardziej świadomość zawęża swoje skupienie na tej mentalnej strukturze, tym większa jest tendencja do wykorzystywania jej do definiowania koncepcji jaźni. Czepianie się tworzy cegły i zaprawę, z których budujemy konceptualne ja. Pośród rozległej przestrzeni wewnętrznej, używając jedynie oparów myśli, stworzyłeś strukturę pozornej solidności, na której możesz spocząć.
Kim jesteś, że jesteś zagubiony i próbujesz zbudować koncepcję siebie, aby zostać odnalezionym? To pytanie stanowi istotę duchowości. Nigdy nie znajdziesz siebie w tym, co zbudowałeś, aby siebie zdefiniować. To ty budujesz. Możesz zebrać najbardziej niesamowity zbiór myśli i emocji; możesz zbudować naprawdę piękną, niewiarygodną, interesującą i dynamiczną strukturę; ale oczywiście to nie ty. To ty to zrobiłeś. To ty byłeś zagubiony, przestraszony i zdezorientowany, ponieważ skupiłeś swoją świadomość z dala od świadomości Jaźni. W tej panice, w tym zagubionym stanie nauczyłeś się czepiać i trzymać myśli i emocji, które przechodziły przed tobą. Wykorzystałeś je, aby zbudować osobowość, personę, koncepcję siebie, która pozwoliłaby ci zdefiniować siebie. Świadomość opierała się na obiektach, których była świadoma i nazywała ją domem. Ponieważ masz ten model tego, kim jesteś, łatwiej jest wiedzieć, jak działać, jak podejmować decyzje i jak odnosić się do świata zewnętrznego. Jeśli odważysz się spojrzeć, zobaczysz, że całe swoje życie opierasz na modelu, który zbudowałeś wokół siebie.
Bądźmy bardziej konkretni. Próbujesz utrzymać w umyśle spójny zestaw myśli i pojęć, na przykład „Jestem kobietą”. Tak, nawet to jest myślą lub pojęciem utrzymywanym w umyśle. Ty, która się tego trzymasz, nie jesteś ani mężczyzną, ani kobietą. Jesteś świadomością, która słyszy myśl i widzi ciało kobiety w lustrze. Ale kurczowo trzymasz się tych pojęć. Myślisz: „Jestem kobietą, mam pewien wiek i wierzę w jedną filozofię, a nie w inną”. Dosłownie definiujesz siebie na podstawie tego, w co wierzysz: „Wierzę w Boga lub nie wierzę w Boga. Wierzę w pokój i bez przemocy lub wierzę w przetrwanie najsilniejszych. Wierzę w kapitalizm lub wierzę w neosocjalizm”. Bierzesz zestaw myśli w umyśle i trzymasz się ich. Tworzysz z nich wysoce złożoną strukturę relacyjną, a następnie prezentujesz ten pakiet jako to, kim jesteś. Ale to nie jest to, kim jesteś. To tylko myśli, które przyciągnęłaś wokół siebie, próbując siebie zdefiniować. Robisz to, ponieważ jesteś zagubiona w środku. Zasadniczo próbujesz stworzyć poczucie stabilności i stałości wewnątrz. To generuje fałszywe, ale mile widziane, poczucie bezpieczeństwa. Chcesz również, aby ludzie wokół ciebie zrobili to samo. Chcesz, aby ludzie byli wystarczająco stabilni, abyś mógł przewidzieć ich zachowanie. Jeśli nie są, to cię to niepokoi. Dzieje się tak, ponieważ uczyniłeś swoje przewidywania dotyczące ich zachowania częścią swojego wewnętrznego modelu. Ta ochronna tarcza przekonań i koncepcji dotyczących świata zewnętrznego działa jak izolacja między tobą a ludźmi, z którymi wchodzisz w interakcje. Mając z góry przyjęte pojęcia o zachowaniu innych ludzi, czujesz się bezpieczniej i masz większą kontrolę. Wyobraź sobie strach, który byś poczuł, gdybyś pozwolił zburzyć cały mur. Kogo kiedykolwiek wpuściłeś bezpośrednio do swojego prawdziwego wnętrza bez ochrony swojego mentalnego bufora? Nikogo, nawet siebie samego.
Ludzie po prostu wystawiają fasady. Przyznają nawet, że jedna fasada jest trochę bardziej realna od drugiej. Idziesz do pracy i gubisz się w swojej zawodowej fasadzie, ale potem mówisz: „Jadę do domu, do rodziny i przyjaciół, gdzie mogę po prostu być sobą”. Więc twoja robocza fasada schodzi na dalszy plan, a twoja zrelaksowana fasada społeczna wysuwa się na pierwszy plan. Ale co z tobą, tym, który trzyma fasadę razem? Nikt się do niej nie zbliża. To jest po prostu zbyt przerażające. Ta jest zbyt daleko, żeby się z nią zmierzyć.
Więc wszyscy się czepiamy i budujemy. Niektórzy z nas są w tym lepsi od innych. W większości społeczeństw jesteś dobrze wynagradzany za to, jak dobrze ci idzie czepianie się i budowanie. Jeśli ten model jest absolutnie właściwy i zachowujesz się konsekwentnie za każdym razem, w rzeczywistości „stworzyłeś” kogoś. A jeśli ktoś, kogo stworzysz, jest tym, czego inni chcą i potrzebują, możesz być bardzo popularny i odnieść sukces. Ty jesteś tą osobą. Zakorzeniło się to w tobie w bardzo młodym wieku i nigdy od tego nie odszedłeś. Możesz stać się naprawdę dobry w tej grze w tworzenie kogoś. A jeśli osoba, którą stworzyłeś, nie otrzymuje popularności i sukcesu, jakich się spodziewałeś, możesz odpowiednio dostosować swoje myśli. Nie ma w tym nic złego. Oczywiście, każdy to robi. Ale kim ty jesteś, kto to robi i dlaczego to robisz?
Ważne jest, aby zdać sobie sprawę, że nie tylko od Ciebie zależy, jakich myśli się trzymasz i jaką osobę tworzysz. Społeczeństwo ma wiele do powiedzenia na ten temat. Istnieją akceptowalne i nieakceptowalne zachowania społeczne dotyczące niemal wszystkiego — jak siedzieć, jak chodzić, jak mówić, jak się ubierać i jak się czuć w stosunku do rzeczy. W jaki sposób nasze społeczeństwo utrwala w nas te struktury mentalne i emocjonalne? Kiedy robisz to dobrze, jesteś nagradzany uściskami i obsypywany pozytywnymi pochwałami. Kiedy nie robisz tego dobrze, jesteś karany, fizycznie, psychicznie lub emocjonalnie. Pomyśl tylko, jak miły jesteś dla ludzi, kiedy zachowują się zgodnie z Twoimi oczekiwaniami. Teraz pomyśl, jak zamykasz się i odsuwasz od nich, kiedy tak nie robią. Nie wspominając o tym, że się złościsz lub nawet jesteś wobec nich agresywny. Co robisz? Próbujesz zmienić czyjeś zachowanie, pozostawiając wrażenie w jego umyśle. Próbujesz zmienić jego zbiór przekonań, myśli i emocji, tak aby następnym razem, kiedy będzie działał w sposób, którego oczekujesz. Prawda jest taka, że robimy to sobie nawzajem każdego dnia.
Dlaczego pozwalamy, żeby to się nam przytrafiło?
Dlaczego tak bardzo zależy nam na tym, czy inni ludzie zaakceptują fasadę, którą na siebie wystawiliśmy? Wszystko sprowadza się do zrozumienia, dlaczego kurczowo trzymamy się naszego obrazu samego siebie. Jeśli przestaniesz się kurczowo trzymać, zobaczysz, dlaczego była taka tendencja. Jeśli uwolnisz się od swojej fasady i nie spróbujesz zamienić jej na nową, twoje myśli i emocje staną się niekotwiczone i zaczną przez ciebie przepływać. To będzie bardzo przerażające doświadczenie. Poczujesz panikę głęboko w środku i nie będziesz w stanie się zorientować. To właśnie czują ludzie, gdy coś bardzo ważnego na zewnątrz nie pasuje do ich wewnętrznego modelu. Fasada przestaje działać i zaczyna się kruszyć. Kiedy nie może cię już chronić, doświadczasz wielkiego strachu i paniki. Jednak odkryjesz, że jeśli jesteś gotów stawić czoła temu poczuciu paniki, istnieje sposób, aby je przezwyciężyć. Możesz cofnąć się dalej w świadomość, która go doświadcza, a panika ustanie. Wtedy zapanuje wielki spokój, jakiego nigdy wcześniej nie czułeś.
To jest ta część, którą niewielu ludzi poznaje: to może się zatrzymać. Hałas, strach, zamieszanie, ciągła zmiana tych wewnętrznych energii - to wszystko może się zatrzymać. Myślałeś, że musisz się chronić, więc chwyciłeś się rzeczy, które nadchodziły i użyłeś ich, aby się ukryć. Wziąłeś to, co wpadło ci w ręce i zacząłeś się czepiać, aby zbudować solidność. Ale możesz puścić to, czego się czepiasz i nie grać w tę grę. Musisz po prostu podjąć ryzyko, puścić to wszystko i odważyć się stawić czoła strachowi, który tobą kierował. Wtedy możesz przejść przez tę część siebie i wszystko się skończy. To się skończy - koniec z walką, tylko spokój.
Ta podróż to podróż przez dokładnie to, gdzie walczyłeś, żeby nie iść. Kiedy przechodzisz przez ten stan zamętu, świadomość sama w sobie jest twoim jedynym wytchnieniem. Będziesz po prostu świadomy, że zachodzą ogromne zmiany. Będziesz świadomy, że nie ma żadnej solidności i poczujesz się z tym komfortowo. Będziesz świadomy, że każda chwila każdego dnia się rozwija, a ty nie masz nad nią kontroli ani jej nie pragniesz. Nie masz żadnych koncepcji, nadziei, marzeń, przekonań i bezpieczeństwa. Nie budujesz już mentalnych modeli tego, co się dzieje, ale życie toczy się dalej. Czujesz się doskonale, po prostu będąc tego świadomym. Oto nadchodzi ta chwila, potem następna i następna. Ale tak naprawdę zawsze tak się działo.
Chwila za chwilą mijała przed twoją świadomością. Różnica jest taka, że teraz widzisz, że to się dzieje. Widzisz, że twoje emocje i umysł reagują na te nadchodzące chwile, a ty nic nie robisz, aby to powstrzymać. Nic nie robisz, aby to kontrolować. Po prostu pozwalasz życiu rozwijać się, zarówno na zewnątrz, jak i wewnątrz ciebie.
Jeśli wyruszysz w tę podróż, osiągniesz stan, w którym zobaczysz dokładnie, jak rozwijające się chwile wywołują poczucie strachu. Z tego miejsca jasności będziesz w stanie doświadczyć potężnej tendencji do ochrony siebie. Ta tendencja istnieje, ponieważ naprawdę nie masz kontroli i nie jest to dla ciebie komfortowe. Ale jeśli naprawdę chcesz się przebić, musisz być gotowy po prostu obserwować strach, nie chroniąc się przed nim. Musisz być gotowy zobaczyć, że ta potrzeba ochrony siebie jest źródłem całej osobowości. Została stworzona przez zbudowanie mentalnej i emocjonalnej struktury, aby uciec od tego poczucia strachu. Teraz stoisz twarzą w twarz z korzeniem psychiki. Jeśli wejdziesz wystarczająco głęboko, możesz zobaczyć, jak budowana jest psychika. Zobaczysz, że jesteś pośrodku niczego, w pustej, nieskończonej przestrzeni, a wszystkie te wewnętrzne obiekty płyną w twoją stronę. Myśli, uczucia i wrażenia ze światowych doświadczeń wlewają się do twojej świadomości. Wyraźnie zobaczysz, że tendencją jest ochrona siebie przed tym przepływem poprzez przejęcie nad nim kontroli. Istnieje przytłaczająco silna tendencja do pochylania się do przodu i chwytania się selektywnych wrażeń ludzi, miejsc i rzeczy, gdy przez nie przepływają. Zobaczysz, że jeśli skupisz się na tych obrazach mentalnych, staną się one częścią złożonej struktury, której nie było. Zobaczysz wydarzenia, które miały miejsce, gdy miałeś dziesięć lat, których nadal się trzymasz. Zobaczysz, że dosłownie bierzesz wszystkie swoje wspomnienia, łączysz je w uporządkowany sposób i mówisz, że to jest to, kim jesteś. Ale nie jesteś tymi wydarzeniami; jesteś tym, który doświadczył tych wydarzeń. Jak możesz definiować siebie jako rzeczy, które ci się przydarzyły? Byłeś świadomy swojego istnienia, zanim się wydarzyły. Jesteś tym, który jest tam, robiąc to wszystko, widząc to wszystko i doświadczając tego wszystkiego. Nie musisz kurczowo trzymać się swoich doświadczeń w imię budowania siebie. To fałszywe ja, które budujesz w środku. To tylko koncepcja siebie, za którą się chowasz. Jak długo się tam ukrywasz, walcząc, aby utrzymać to wszystko razem?
Za każdym razem, gdy coś pójdzie nie tak w modelu ochronnym, który zbudowałeś wokół siebie, bronisz się i racjonalizujesz, aby go odzyskać. Twój umysł nie przestaje walczyć, dopóki nie przetworzysz zdarzenia lub w jakiś sposób nie sprawisz, że ono zniknie. Ludzie czują, że ich istnienie jest zagrożone i będą walczyć i kłócić się, dopóki nie odzyskają kontroli. To wszystko dlatego, że próbowaliśmy budować solidność tam, gdzie jej nie ma. Teraz musimy walczyć, aby ją utrzymać. Problem w tym, że w ten sposób nie ma wyjścia. Nie ma pokoju i nie ma wygranej w tej walce. Powiedziano ci, abyś nie budował swojego domu na piasku. Cóż, to jest ostateczny piasek. W rzeczywistości zbudowałeś swój dom w pustej przestrzeni. Jeśli będziesz trzymał się tego, co zbudowałeś, będziesz musiał nieustannie i nieustannie się bronić. Będziesz musiał utrzymywać wszystkich i wszystko w porządku, aby pogodzić swój model koncepcyjny z rzeczywistością. To ciągła walka, aby go utrzymać.
Życie duchowe oznacza nieuczestniczenie w tej walce. Oznacza to, że wydarzenia, które mają miejsce w danej chwili, należą do danej chwili. Nie należą do ciebie. Nie mają z tobą nic wspólnego. Musisz przestać definiować siebie w relacji do nich i po prostu pozwolić im przychodzić i odchodzić. Nie pozwól, aby wydarzenia pozostawiały w tobie wrażenie. Jeśli później przyłapiesz się na myśleniu o nich, po prostu je puść. Jeśli wydarzy się coś, co nie pasuje do twojego modelu koncepcyjnego, a ty widzisz, że walczysz i racjonalizujesz, aby to pasowało, po prostu zauważ, co robisz. Wydarzenie we wszechświecie nie pasuje do twojego modelu i powoduje zakłócenia w tobie. Jeśli po prostu to zauważysz, odkryjesz, że w rzeczywistości rozbija to twój model. Dojdziesz do punktu, w którym ci się to spodoba, ponieważ nie będziesz chciał trzymać swojego modelu. Zdefiniujesz to jako dobre, ponieważ nie będziesz już chciał wkładać żadnej energii w budowanie i umacnianie swojej fasady. Zamiast tego pozwolisz, aby rzeczy, które zakłócają twój model, działały jak dynamit, aby go rozbić i uwolnić cię. Na tym polega życie duchowe.
Kiedy stajesz się prawdziwie duchowy, jesteś zupełnie inny od wszystkich. Tego, czego wszyscy chcą, ty nie chcesz. To, czemu wszyscy się opierają, ty całkowicie akceptujesz. Chcesz, żeby twój model się rozpadł i szanujesz doświadczenie, kiedy dzieje się coś, co może wywołać w tobie zamęt. Dlaczego cokolwiek, co ktoś mówi lub robi, miałoby cię zamętować? Jesteś po prostu na planecie kręcącej się pośrodku absolutnego niczego. Przyjechałeś tu, żeby odwiedzić nas na kilka lat, a potem zamierzasz wyjechać. Jak możesz żyć w stresie z powodu wszystkiego? Nie rób tego. Jeśli cokolwiek może wywołać w tobie zamęt, oznacza to, że uderzyło w twój model. Oznacza to, że uderzyło w fałszywą część ciebie, którą zbudowałeś, aby kontrolować własną definicję rzeczywistości. Ale jeśli ten model jest rzeczywistością, dlaczego rzeczywistość doświadczalna nie pasuje? Nie ma niczego, co możesz wymyślić w swoim umyśle, co mogłoby być uznane za rzeczywistość.
Musisz nauczyć się czuć komfortowo z zaburzeniami psychicznymi. Jeśli twój umysł staje się nadaktywny, po prostu obserwuj go. Jeśli twoje serce zaczyna się rozgrzewać, pozwól mu przejść przez to, co musi. Spróbuj znaleźć tę część siebie, która jest w stanie zauważyć, że twój umysł jest nadaktywny, a twoje serce się rozgrzewa. Ta część jest twoją drogą wyjścia. Nie ma drogi wyjścia przez zbudowanie tego twojego modelu. Jedyną drogą do wewnętrznej wolności jest ten, który obserwuje: Jaźń. Jaźń po prostu zauważa, że umysł i emocje się rozpadają i że nic nie walczy, aby je utrzymać razem.
Oczywiście, że to będzie bolesne. Powodem, dla którego zbudowałeś całą strukturę mentalną, było uniknięcie bólu. Jeśli pozwolisz jej się rozpaść, poczujesz ból, którego unikałeś, kiedy ją budowałeś. Musisz być gotowy stawić czoła temu bólowi. Gdybyś zamknął się w fortecy, ponieważ bałeś się wyjść, musiałbyś stawić czoła temu strachowi, jeśli kiedykolwiek chciałbyś doświadczyć pełniejszego istnienia. Ta forteca nie chroniłaby cię; więziłaby cię. Aby być wolnym, aby naprawdę doświadczyć życia, musisz wyjść. Musisz puścić i przejść przez proces oczyszczania, który uwalnia cię od twojej psychiki. Robisz to po prostu obserwując psychikę będącą psychiką. Wyjście jest poprzez świadomość. Przestań definiować zaburzony umysł jako negatywne doświadczenie; po prostu zobacz, czy możesz się za nim zrelaksować. Kiedy twój umysł jest zaburzony, nie pytaj: „Co mam z tym zrobić?” Zamiast tego zapytaj: „Kim jestem, że to zauważam?”
Z czasem zrozumiesz, że centrum, z którego obserwujesz zakłócenia, nie może zostać zakłócone. Jeśli wydaje się zakłócone, po prostu zauważ, kto zauważa to zakłócenie. W końcu ustanie. Będziesz mógł odpocząć z powrotem w głębi swojego bytu, obserwując, jak twój umysł i serce tworzą ostatnie dreszcze zamętu. Kiedy osiągniesz ten punkt, zrozumiesz, co znaczy być transcendentnym. Świadomość wykracza poza to, czego jest świadoma. Jest tak oddzielona, jak światło od tego, na co świeci. Jesteś świadomością i możesz uwolnić się od tego wszystkiego, relaksując się za nią.
Jeśli chcesz trwałego pokoju, trwałej radości i trwałego szczęścia, musisz przedostać się na drugą stronę wewnętrznego zamętu. Możesz doświadczyć życia, w którym fale miłości mogą wzbić się w górę w każdej chwili, kiedy tylko zechcesz. Taka jest natura twojego bytu. Musisz po prostu przejść na drugą stronę psychiki. Robisz to, puszczając tendencję do przywiązania. Robisz to, nie używając umysłu do budowania fałszywej solidności. Po prostu raz na zawsze decydujesz się na podróż, stale puszczając. W tym momencie podróż staje się bardzo szybka. Przejdziesz przez część siebie, która zawsze była przerażona na śmierć i zobaczysz, jak ta część zawsze walczyła, aby utrzymać to wszystko razem. Jeśli nie karmisz tej części, jeśli po prostu puszczasz i nie pozwalasz jej się czepiać, ostatecznie znajdziesz się za fałszywą solidnością. To nie jest coś, co robisz; to coś, co ci się przydarza. Twoim jedynym wyjściem jest bycie świadkiem. Po prostu puszczaj, będąc świadomym, że jesteś świadomy. Jeśli przechodzisz przez okres ciemności lub depresji, po prostu zapytaj: „Kto jest świadomy ciemności?” W ten sposób przechodzisz przez różne etapy swojego wewnętrznego rozwoju. Po prostu puszczasz i pozostajesz świadomy, że nadal tam jesteś. Kiedy puścisz ciemną psychikę i puścisz jasną psychikę i nie będziesz się już kurczowo niczego trzymać, osiągniesz punkt, w którym wszystko otworzy się za tobą. Przyzwyczaiłeś się do bycia świadomym rzeczy przed sobą. Teraz stajesz się świadomy wszechświata za siedzeniem swojej świadomości. Nie wyglądało, jakby cokolwiek było za tobą. Ponieważ byłeś tak skupiony na budowaniu swojego modelu z myśli i emocji, które przechodziły przed tobą, nie byłeś świadomy ogromnej przestrzeni wewnątrz. Z tyłu jest cały wszechświat. Po prostu nie patrzysz w tamtą stronę. Jeśli jesteś gotów puścić, cofniesz się, a on otworzy się na ocean energii. Zostaniesz wypełniony światłem. Zostaniesz wypełniony światłem, które nie ma ciemności, pokojem, który przekracza wszelkie zrozumienie. Następnie przejdziesz przez każdą chwilę swojego codziennego życia z przepływem tej wewnętrznej siły, która cię podtrzymuje, karmi i prowadzi z głębi. Nadal będziesz mieć myśli, emocje i samoświadomość unoszące się w przestrzeni wewnętrznej, ale będą one tylko małą częścią tego, czego doświadczasz. Nie będziesz identyfikować się z niczym poza poczuciem Jaźni.
Gdy osiągniesz ten stan, nigdy więcej nie będziesz musiał się o nic martwić. Siły kreacji stworzą kreację, zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz ciebie. Będziesz unosić się w pokoju, miłości i współczuciu ponad tym wszystkim, jednocześnie szanując to wszystko. Nie ma potrzeby fałszywej solidności, gdy jesteś w pokoju z uniwersalną przestrzenią swojego prawdziwego Bytu.