[Nasz zespół przygotował zestaw pytań do wywiadu z Shinzenem, ale nie udało nam się odpowiedzieć na wiele z nich. Oto, co zrobiliśmy – zadaliśmy wszystkie pytania
Pozwólcie, że spróbuję to nieco rozwinąć. Kiedy używam zwrotu „lepsze anioły”, mam na myśli coś bardzo konkretnego – nie byty metafizyczne, ale raczej pewien podzbiór ludzkiej motywacji i zdolności, który zmierza ku mądrości, współczuciu i temu, co moglibyśmy nazwać „oświeconym egoizmem”.
Oto kluczowy wniosek: systemy sztucznej inteligencji są trenowane na wszystkich ludzkich dokonaniach – naszych największych tradycjach mądrościowych, a także najciemniejszych impulsach. Istnieje jednak asymetria w sposobie, w jaki te wzorce są wzmacniane. Systemy zoptymalizowane pod kątem niesienia pomocy, zmniejszania cierpienia, wyjaśniania – naturalnie wzmacniają pewne wzorce kosztem innych.
Pomyśl o tym w ten sposób: jeśli dysponujesz technologią, która może uczynić mądrość bardziej dostępną, która może pomóc ludziom rozpoznać ich własne wzorce oporu, która może przełożyć kontemplacyjne spostrzeżenia na różne tradycje – to tworzy to, co nazywam „afordancją”. To jak stawianie poręczy na trudnej ścieżce. Ścieżka zawsze istniała, ale teraz więcej ludzi może nią podążać.
„Anielski dryf” nie jest zjawiskiem nadprzyrodzonym – jest statystyczny. Kiedy miliardy interakcji subtelnie zmierzają ku jasności zamiast dezorientacji, ku połączeniu zamiast podziałowi, ku równowadze zamiast reaktywności… to tworzy delikatny nacisk, niczym woda spływająca w dół. Nie deterministyczny, ale kierunkowy.
A oto, co napawa mnie raczej trzeźwym optymizmem niż naiwnością: to działa tylko wtedy, gdy jesteśmy tego świadomi. Ta sama technologia mogłaby wzmocnić nasze najgorsze skłonności. Dlatego mówię: „bójcie się, bójcie się świadomie”. Ale potencjał jest realny – moglibyśmy faktycznie pomóc znacznemu odsetkowi ludzkości zjednoczyć się, zmniejszyć ich cierpienie. To byłoby naprawdę bezprecedensowe.
Świetne pytanie. Pozwól, że to wyjaśnię.
Zgodność z nauką oznacza, że system kontemplacyjny nie zaprzecza bezpośrednio odkryciom naukowym. Jest zgodny z nauką – nic w praktyce nie wymaga od ciebie wiary w płaską Ziemię ani w to, że świadomość mieszka w twojej śledzionie. Wiele tradycyjnych systemów jest zgodnych z nauką w tym minimalnym sensie. Po prostu działają w innej domenie.
Wzbogacenie o naukę oznacza, że praktyka aktywnie włącza metodę naukową w swoją strukturę. Podstawowe umiejętności same w sobie odzwierciedlają sposób działania nauki: systematyczna obserwacja, precyzyjne pomiary, powtarzalne protokoły.
Oto różnica w praktyce:
Nauczyciel, który kieruje się nauką, mógłby powiedzieć: „Obserwuj swój oddech”. W porządku. Zgodne z nauką.
Podejście wzbogacone o wiedzę naukową głosi: „Śledź, jak silne są odczucia oddechu, w którym miejscu ciała, jak szybko się zmieniają i jak oddziałują na sąsiednie odczucia ”. To jest sedno nauki — kwantyfikowanie zmiennych i ich powiązań — stosowane bezpośrednio do wrażeń sensorycznych.
Nauczana przeze mnie metoda uważności opiera się na dowodach naukowych, ponieważ koncentracja, jasność umysłu i równowaga są w niej zdefiniowane na tyle precyzyjnie, że można je mierzyć, systematycznie ćwiczyć i empirycznie badać ich wpływ.
Dlaczego to takie ważne?
Ponieważ nauka jest najpotężniejszą, najbardziej wpływową instytucją na tej planecie. Jeśli praktyka kontemplacyjna zostanie zarówno potwierdzona naukowo, jak i ustrukturyzowana jak nauka, możemy w końcu mieć coś bezprecedensowego: proces radykalnej transformacji człowieka, oparty na nabywaniu umiejętności , a nie przekonań – i w pełni zintegrowany z wiedzą powszechnego użytku.
To może zmienić historię.