Wzajemne wyzwolenie

[Podczas niedawnego odosobnienia Awakin w Kalifornii, zorganizowanego przez Servicespace, poprosiliśmy uczestników o refleksję nad pytaniem : „Co was zastanawia, patrząc na dzisiejszy świat?” . Poniżej znajduje się nieformalne, 13-minutowe, niemal spontaniczne wystąpienie Sriniji Srinvasan. Choć zostało ono zaoferowane w kontekście kręgu odosobnień, to ze względu na jego głęboki wydźwięk, z przyjemnością dzielimy się nim również z naszą szerszą społecznością. Jeśli chcielibyście głębiej poznać jej wizję i pracę, zobaczcie również to .]

Paradoks tego, czego najbardziej pragniemy

Dziękuję. Serdeczne podziękowania za miłą uwagę. Nie traktuję tego jako coś oczywistego. A to wiele znaczy. Miło tu być. Idę sprawdzić tę „kontrabandę” [podnosi telefon], żeby zrobić notatki. Mam nadzieję, że mi wybaczycie.

Zastanawia mnie to, że myślę, że najbardziej pragniemy tego, czego najbardziej się boimy. A mianowicie wzajemnego wyzwolenia.

Z mojego punktu widzenia, zasadniczo żadna z naszych instytucji, organizacji, praktyk kulturowych, zwyczajów społecznych ani norm – od relacji atomowych po rządy – nie została zaprojektowana z myślą o wzajemnym wyzwoleniu. Wszystko, zasadniczo, jest zaprojektowane z myślą o jakiejś formie kontroli.

To zrozumiałe, bo to przerażające uczucie zostać przetransportowanym samolotem do tego wszechświata, nie wiedząc, jak się tu znalazłem, jak długo tu będę, ani o co w tym wszystkim chodzi – i wiedząc tylko jedno: to się skończy. Ale myślę, że każda tradycja i każda osoba, którą znam, potwierdzają, że tym, czego myślimy, że chcemy, jest wolność.

Myślę, że wiemy, że wolność jednostki to oksymoron, a wzajemne wyzwolenie jest zbędne. Moja wolność jest nierozerwalnie związana z twoją. Jak niedawno powiedział Mark Epstein, buddyjski autor książki „Myśli bez myśliciela”, „miłość jest objawieniem wolności drugiej osoby”.


Kim muszę być?

Od dawna myślę o wzajemnym wyzwoleniu i uwielbiam to sformułowanie. Przyjaciel i nauczyciel Orland Bishop – którego wielu z nas również mogło spotkać – mówi o wzajemnym wyzwoleniu, a raczej o tym, co ja nazywam wzajemnym wyzwoleniem, jako o ujęciu: „Kim muszę być, żebyś ty mógł być tym, kim masz być?”.

Inna przyjaciółka i nauczycielka, Krista Tippett, powiedziałaby: „Jesteśmy w momencie przełomowym dla gatunku. Myślę, że gatunek jest powołany do działania jak gatunek”. Jak by to wyglądało, gdyby technologie, które wspólnie stworzyliśmy, rzeczywiście nam to umożliwiły? Gdybyśmy potraktowali to poważnie i zrobili to?


Przepaść między połączeniem materialnym a duchowym

Jestem zaszczycony, że wszystkie tradycje mądrości i rdzenne kultury, które mamy szczęście wciąż posiadać – fragmenty, fragmenty, dokumenty i żyjący mieszkańcy – wciąż nie potrafią nam powiedzieć, jak dotrzeć stąd tam. Bo oto mamy nową rzeczywistość, która jest globalnie połączona, materialnie połączona w sposób, jaki nigdy wcześniej nie istniał.

Jak więc nawiązać duchową więź? To wymaga od nas zrobienia czegoś, co pozornie jest bardzo trudne dla człowieka: wyrzeczenia się pragnienia kontroli.


Samozakończenie wszystkich izmów

Niepewność zawsze była rzeczywistością. Po prostu ten dar technologii wykładniczej – która przyspiesza i wzmacnia wszystko – pokazuje nam, że szybkie nadejście oznacza samozagładę wszystkich „izmów”. Te pragnienia kontroli. Te genialne ludzkie wynalazki – imperializm, kolonializm, rasizm, seksizm, kapitalizm. Wiecie, są genialne. Są genialnie samonapędzające się. Mają sens. Rozumiem, dlaczego ktoś chciałby kontrolować i przewidywać przyszłość.

Ale w splątanym wszechświecie widzimy, że każda chęć kontrolowania czegokolwiek jest zawsze ograniczeniem wolności w jakimś miejscu. Jeśli jesteś naprawdę wolny, nie mogę wiedzieć, co zrobisz dalej. A jeśli ja jestem naprawdę wolny, nie mogę nawet być pewien, co zrobię dalej.


Niepewność jako możliwość

Niepewność jest więc rzeczywistością. Pandemia dała nam globalną praktykę w zakresie niepewności. Na początku, w okresie izolacji, pomyślałem: „Niepewność to nowa pewność”. Potem szybko doszedłem do wniosku: „A niepewność to po prostu inne określenie możliwości”.

Wolność mogę kochać tylko tak mocno, jak kocham niepewność – naprawdę. Do kogo więc mogę zwrócić się po pomysły, jak ją pokochać? A jestem fanatykiem jazzu. Improwizatorzy nie tylko tolerują niepewność, ale wręcz ją akceptują. Używają jej jako waluty i środka wyrazu oraz do tworzenia kolektywnego piękna.


Improwizacja jako plan wzajemnego wyzwolenia

Koniec z przywództwem, kochani. Ten paradygmat dowodzenia i kontroli – lider myśli, dziesięciopunktowy plan zapylania… to wszystko był mit.

Ale improwizacja! Dorastałem w tradycji karnatyckiej, słysząc improwizację w rytmach polirytmicznych klasycznej muzyki indyjskiej. Improwizacja wcale nie jest unikalna dla jazzu. Ale czy to przypadek, że forma sztuki, wykuta w tyglu niepojętej dehumanizacji i ucisku, dała początek projektowi wzajemnego wyzwolenia?

Improwizacja nie jest swobodna ani nonszalancka. Wygląda na to, że wiele osób improwizuje i dobrze się bawi, ale wymaga ona surowej, rygorystycznej inicjacji i przygotowania. Być osobą, która potrafi pojawić się na estradzie i spontanicznie współpracować z praktycznie obcymi ludźmi – bez planu – i sprawić, by całość przerosła sumę. Za każdym razem tworzyć piękno. A ta gotowość do porzucenia pragnienia wiedzy to kolejny element oddania kontroli.


Poza intelektem

Współczesna kultura stawia intelekt ponad wszystkie inne sposoby poznania. Uprzywilejowaliśmy ten jeden wąski sposób poznania, który człowiek może pojąć, ale sam w sobie jest on bardzo zubożały i bardzo niebezpieczny, a mamy tak wiele sposobów poznania, to jest wspaniała nowina. Mamy tak wiele sposobów poznania.

Pozwólmy więc superintelektowi SI – oraz zerom i jedynkom – przejąć ciężar poznawczy, a my uwolnijmy mnóstwo uwagi, by pielęgnować, pielęgnować, zgłębiać i rozwijać wszystkie inne nasze sposoby poznawania. Aby uzupełnić superintelekt i stać się nadczłowiekiem – by stawić czoła chwili „chwili gatunkowej” zbiorowej, wyłaniającej się mądrości.


95 procent

To 95:5 , wiecie, akademia i przemysł – te światy, wszystko to mieści się w tej piątce. To tak, jakby wiedzący wiedzieli. A ja mam już dość tych wiedzących. Wiecie, nawet już nie jestem zły. Po prostu się nudzę. Po prostu się nudzę. To tak, jakbyście przegapili całe przedstawienie.

Te dziewięćdziesiąt pięć procent – ​​to jest to. To nieograniczony potencjał, to niesamowite. A my nawet nie wiemy, jak o tym mówić ani jak się z tym utożsamiać.

Cóż więc by to oznaczało, gdybyśmy zwracali uwagę na jakość życia wewnętrznego i traktowali ją tak samo poważnie, jak jakość życia zewnętrznego?

To nie przypadek, że żyjemy w gospodarce uwagi, bo jedyną rzeczą, nad którą mamy kontrolę, jest jakość naszej uwagi i intencji.

I możemy to zrobić. I jest to naprawdę fajne.


Droga improwizatora

Zatem improwizator nie myśli o rozwiązaniach, rezultatach i produktach. Myśli o pytaniach, danych wejściowych i o tym, co stwarza warunki dla tej zbiorowej, wyłaniającej się mądrości. Traktuje życie wewnętrzne tak samo poważnie, jak życie zewnętrzne, i zaczyna od inicjacji i przygotowania, które są wymagane od kogoś, kto może przyjść na estradę gotowy.


Więcej Yin, mniej Yang

Wszystkie te rzeczy – życie zewnętrzne sprowadzone do życia wewnętrznego; improwizacja zamiast rozkazywania i kontrolowania; przepływ, przyjmowanie, pozwalanie, przebywanie w ciemniejszych, mrocznych lub grzybniowych miejscach zamiast w świetle i działaniu; bycie w byciu – wszystko to jest yin yin-yang, a rozpoczęcie naszego otwierającego kręgu wokół tego pięknego yin yang było tak wspaniałe.

I widzicie, to ważna sprawa w moim życiu. Spędzam mnóstwo czasu, studiując to, co ten pozornie prosty symbol objawia i uczy nas o naturze tego wspaniałego paradoksu kondycji ludzkiej – bycia jednocześnie w fundamentalnej jedności, ale z odrębnymi konsekwencjami. Jak więc zachować obie te rzeczy i jak balansować między tymi dwiema rzeczywistościami w ludzkiej istocie?

Więc więcej yin, kochani. Jesteśmy tak przesadnie zorientowani na yang. Jesteśmy tak przesadnie zorientowani na yang.


Nowe spojrzenie na pieniądze

Rozmawialiśmy o niektórych z tych rzeczy improwizując, ale pieniądze – nasza waluta to yang. To super yang. To centralne dowodzenie i kontrola, wspierane militarnie przez hegemoniczne siły państwowe.

Bernard Lietaer był genialnym finansistą. Posiadał wszelkie kwalifikacje w tej dziedzinie i był jednym ze współtwórców euro, gdy nowa organizacja chciała stworzyć nową walutę na nową erę. Przed śmiercią napisał znakomitą książkę zatytułowaną „Tajemnica pieniądza, zanim umarł”, dostępną bezpłatnie w formacie PDF online, a sama treść jest magiczna. Książka opowiada o kulturach w różnych miejscach i okresach w historii ludzkości, w których wciąż istniała tradycja kultu świętej kobiecości.

Z tego miejsca mogli tworzyć uzupełniające się waluty yin wraz z walutami yang – gdzie nie były one oparte na oprocentowaniu. Gromadzenie i przechowywanie nie było opłacalne, ale w rzeczywistości opierało się na opłatach demurrage, za które pobierano opłatę za przechowywanie. Pieniądze muszą więc płynąć, płynąć, płynąć. Dokąd mają trafić?

Możemy to zrobić – to nie przypadek, że jesteśmy teraz w takiej sytuacji. Współtworzyliśmy udogodnienia dla wszelkiego rodzaju nowych walut, ale brakuje nam jeszcze świadomości, by stawić im czoła z nowymi pytaniami – nie jak kontrolować i przewidywać, co będzie dalej, ale jak stworzyć warunki, by bardziej się kochać?


Przynoszenie całości zerom i jedynkom

Jak stać się tymi nadludźmi? A co, jeśli… a zatem technologia będzie kolejnym dziełem człowieka? Wynaleźliśmy sztukę – która nami kieruje. Improwizacja to tylko drobny przykład; sztuka to wspaniała technologia ludzkości. Wynaleźliśmy pieniądze; wynaleźliśmy technologię. Ale jeśli pozwolimy świadomości, która wie, czym jest sztuka – która stwarza warunki dla artysty – to jest podstawa świadomości, z której możemy na nowo wyobrazić sobie pieniądze, aby faktycznie chronić to, co święte, a nie je niszczyć.

Możemy wykorzystać zera i jedynki, by stać się w pełni ludźmi — nie pozwalając, by zera i jedynki skompresowały nas do tego stopnia, że ​​staniemy się bardziej binarni, co właśnie dzieje się teraz.

Technologia cyfrowa, z definicji, jest binarna. Sprowadza wszystko do zera lub jedynki. To twardy podział – bez niuansów, bez sprzeczności, bez paradoksów, bez spójników „i”.

Ludzie pływają, żyją w paradoksie i z nim. Zaczyna się to od wspaniałego paradoksu bycia wyraźnie konsekwentnym w swojej fundamentalnej jedności.

Zatem naszym powołaniem jest doprowadzenie naszej pełni do zer i jedynek, zamiast biernie pozwalać, by zera i jedynki nas uciskały. A wzajemne wyzwolenie wygląda jak improwizacja zbiorowej, wyłaniającej się mądrości – każdy z nas ofiarowuje swoje dary w świętej wzajemności, ku wzajemnemu rozkwitowi życia na Ziemi.


Świadomie rozwijająca się świadomość

Na koniec chciałbym powiedzieć o „momencie gatunkowym”, w którym obecnie znajdujemy się – dzięki sztucznej inteligencji, biogenetyce itd. – w sytuacji, w której możemy określić, co to znaczy być człowiekiem. Nie tylko to, co chcemy, żeby to oznaczało, ale także to, co robimy. To my to tworzymy. Możemy budzić się każdego dnia i uczestniczyć w projekcie świadomej ewolucji samej świadomości.

To całkiem dobry powód, żeby wstać. A czy możemy świadomie rozwijać samą świadomość, aby nauczyć się bardziej kochać siebie nawzajem?

Inspired? Share: