Odchylenie ujemne i reguła szczyt-koniec

Dlaczego zauważamy to, co negatywne

Richie

Jednym z powodów, dla których ludzie często kwestionują nasze skupienie na rozwoju – i pytają: „A co z tymi wszystkimi negatywnymi rzeczami?” – jest to, że fiksują się na negatywach. A powodem, dla którego fiksujemy się na negatywnych rzeczach, na przykład dlatego, że media promują negatywne wydarzenia, jest to, że w rzeczywistości zdarzają się one rzadziej. Rzadsze wydarzenia bardziej przyciągają naszą uwagę niż procesy, które są bardziej powszechne i ciągłe.

Nawet w trudnych sytuacjach, w ciągu dnia dzieje się wiele pozytywnych rzeczy. Po prostu zazwyczaj ich nie zauważamy. Bardziej zwracamy uwagę na rzeczy negatywne, ponieważ są bardziej zaskakujące – występują rzadziej, a nasze mózgi są detektorami kontrastu. Zauważają różnice. A cechy negatywne różnią się bardziej od cech pozytywnych, ponieważ cechy pozytywne są wpisane w naszą naturę i są bardziej ciągłe. Dlatego zazwyczaj ich nie zauważamy.

Cortland

Na przykład: dzisiaj w Minneapolis doszło do tragicznej strzelaniny. Jestem z Minneapolis, jak wiesz, Richie. To po prostu dotknęło mnie osobiście, bo to bardzo blisko miejsca, w którym dorastałem, a Minneapolis przeżyło ostatnio bardzo trudne chwile. Wszystko, co się dzisiaj wydarzyło – zapamiętam tę jedną rzecz, tę straszną tragedię. Ale kiedy spojrzę na bieg dnia, widzę mnóstwo tych drobnych momentów: momentów współpracy, momentów więzi, miliona różnych drobnych momentów, których nie będę pamiętał. Zapamiętam tylko tę jedną rzecz, która się wyróżniała.

To idealny przykład. Zapamiętam to: po pierwsze, bo było to emocjonalnie istotne – miało ładunek emocjonalny. Po drugie, bo było inne. To nie zdarza się codziennie. Ale uwaga naturalnie kieruje się ku takim rzeczom. Nawet jeśli chodzi o pamięć, kiedy rekonstruujemy naszą historię – oto historia mojego życia dzisiaj, tylko jeden dzień – to właśnie te rzeczy będą się wyróżniać. To jak zasada szczytu i końca. Jakaś mała wskazówka na radarze, zapamiętam ją. Niekoniecznie punkt wyjścia, nie to, co działo się przez większość dnia – ale zapamiętam ten mały wzrost.

Zasada szczytu i końca

Richie

Wspomniałeś o zasadzie szczyt-koniec – wyjaśnijmy to naszym widzom. W psychologii istnieje niewiele reguł i praw, ale ta jest jedną z nich. Sformułował ją nieżyjący już Daniel Kahneman. Danny był psychologiem, ale zdobył Nagrodę Nobla w dziedzinie ekonomii. Zmarł około roku temu i był moim dobrym przyjacielem, kimś, kogo darzę ogromnym szacunkiem. Był autorem bestsellera zatytułowanego „Pułapki myślenia” .

Opracował tę regułę szczytu i końca, która zasadniczo dotyczy tego, jak pamiętamy nasze doświadczenie. Reguła szczytu i końca mówi, że mamy tendencję do zapamiętywania rzeczy, które są w szczytowym momencie doświadczenia, i pamiętamy to, co dzieje się na samym końcu – i w ten sposób kodujemy szczególnie emocjonalne wydarzenia.

Opisujesz więc swój dzień tak: punktem kulminacyjnym mogła być ta straszna strzelanina w Minneapolis, ale w ciągu dnia wydarzyło się tak wiele innych rzeczy. Kiedy próbujesz utrwalić w pamięci ten dzień, dominują w nim wydarzenia z punktu kulminacyjnego, a także te na końcu.

Warto o tym pomyśleć. Jeśli wiesz, że nastąpił niepokojący szczyt, możesz bardziej świadomie zaplanować koniec. To wskazówka oparta na współczesnej nauce – możesz zastosować dowolną liczbę praktyk kontemplacyjnych pod koniec dnia, aby naprawdę zmienić sposób, w jaki kodujesz wspomnienia z tego dnia.

Przyczynowość kontra owocowanie: dwa sposoby praktykowania

Cortland

Ta idea – mówiąc coś w stylu „Urodzeni, by rozkwitać” czy „Natura Buddy” – idea, że ​​na naszym najbardziej podstawowym, fundamentalnym poziomie istnieje coś dobrego, coś zdrowego – brzmi jak fajna idea. Brzmi jak ciekawa teoria. Jednak jako teoria nie jest zbyt pomocna. Jest o wiele bardziej pomocna jako punkt wyjścia do eksploracji i analizy doświadczenia – coś, co można poczuć, coś, co jest czymś więcej niż tylko koncepcją czy przekonaniem.

Można to postrzegać w ten sposób, że pod pewnymi względami jest to najbardziej fundamentalna rzecz, jaką wnosimy do naszej osobistej podróży, naszej podróży medytacyjnej. Istnieją dwa sposoby, w jakie można wejść w proces pracy z umysłem i eksploracji wewnętrznego doświadczenia, tak jak robimy to w medytacji.

Jednym ze sposobów jest orientacja i zestaw założeń opartych na wadach i niedociągnięciach. Niezależnie od tego, czy o tym myślimy, czy nie, podstawowym założeniem jest to, że coś jest nie tak – coś, co nam się nie podoba w naszym doświadczeniu, w nas samych, w świecie, w naszych relacjach, coś, co mogłoby być lepsze, a może nawet znacznie lepsze. A potem praktykujemy to w zasadzie jako niekończący się proces prób naprawienia i ulepszenia tego, co się dzieje.

W terminologii buddyjskiej nazywamy to podejściem przyczynowym. Nazywa się tak, ponieważ proces, przez który przechodzisz, jest zazwyczaj nieświadomie postrzegany jako proces tworzenia przyczyn i warunków dla lepszego doświadczenia w przyszłości – czy to przebudzenia, czy po prostu większej satysfakcji, szczęścia czy mniejszego stresu. Ale w każdym razie cel znajduje się daleko w przyszłości.

Ta idea zachęca nas do rozważenia zupełnie innego paradygmatu – takiego, w którym założenia nie polegają na tym, że jesteśmy zepsuci i że coś naprawimy. Założenia są takie, że jesteśmy fundamentalnie całością, a my po prostu straciliśmy z nią kontakt. A zatem proces ten, zamiast naprawiania i ulepszania, jest procesem eksploracji i odkrywania części, która nigdy nie była zepsuta.

To właśnie nazywamy – jak wiesz, Richie – podejściem owocowania. Ponieważ owocowanie, punkt końcowy, nie jest w przyszłości. Jest tu i teraz. Uczymy się dostrzegać i rozpoznawać coś, co jest zawsze obecne. Wracamy do idei, że te cechy – świadomość, współczucie, mądrość – są wrodzone. Ale to nie pomaga jako system wierzeń. Wiara w to nie pomaga, poza tym, że może skłonić do poszukiwania i eksploracji. Ostatecznym arbitrem jest tu twoje doświadczenie – musimy naprawdę szukać, badać, analizować i zobaczyć to sami. A potem, gdy zaczniemy odchodzić od mentalności problemu i przechodzić do mentalności „to już jest”, to będzie to całkowita zmiana.

Richie

Jednym z naprawdę interesujących wniosków płynących z tego podejścia, myślę, że dla większości ludzi, jest to, że sprawia, że ​​doświadczają tego jako łatwiejszego, niż często nam się wydaje – bo tacy już jesteśmy od początku. Chodzi o to, by odkryć to w sobie, rozpoznać to, lepiej się z tym oswoić. Nie chodzi o walkę z umysłem i próby naginania go w inny sposób. Chodzi po prostu o obserwowanie i odkrywanie. To zupełnie inne podejście i jest ono łagodniejsze. Myślę, że większość ludzi doświadcza tego jako łatwiejszego, niż sobie wyobrażała.

Cortland

Tak. To jedna z rzeczy, które często się słyszy: „Jest tak blisko, że tego nie widzimy. Jest tak proste, że nie wierzymy”. Myślimy, że to musi być bardziej skomplikowane. A czasami, kiedy w końcu doświadczasz tego na własnej skórze, pojawia się uczucie: „O mój Boże – jak mogłem tego nie zauważyć? To było tuż obok”.

[Obejrzyj cały odcinek Dharma Lab: Nauka o ludzkim potencjale .]

Inspired? Share: