Dokładnie. Dokładnie.
Richie
To niezwykle ważne – ponieważ w zawodach pomocowych, na przykład w służbie zdrowia, są osoby, które mówią o wypaleniu zawodowym z powodu współczucia. Uważamy, że tak naprawdę chodzi o wypalenie zawodowe z powodu empatii. Nie nauczyli się jeszcze pielęgnować współczucia. Współczują pacjentom, którzy zazwyczaj odczuwają ból i cierpienie. Pracownik służby zdrowia również cierpi, gdy okazuje empatię. To w rzeczywistości aktywuje sieci stresu w mózgu, wpływa na ciało i z czasem prowadzi do pogorszenia samopoczucia.
Jeśli współczujesz osobie cierpiącej, nie aktywujesz w ogóle żadnej matrycy bólu. To zupełnie inna sieć – taka, która w rzeczywistości aktywuje sieci ważne dla pozytywnych emocji i sieci ważne dla działania.
Cort
Zagłęb się w to – bo to była jedna z najbardziej fascynujących rzeczy, kiedy zgłębiałem temat neuronauki. Aktywacja kory ruchowej – dlaczego? Jest w tym coś ważnego, co łączy się z punktem stanu motywacyjnego.
Richie
Dokładnie. I to jest jeden z powodów, dla których trudno myśleć o współczuciu po prostu jako o emocji – ponieważ ma ono w sobie element działania. Kiedy po raz pierwszy zaobserwowaliśmy aktywację w korze ruchowej, gdy doświadczeni, długotrwale medytujący ludzie generowali współczucie w laboratorium – byli w skanerze, całkowicie nieruchomi, bez ruchu – ich kora ruchowa ruszyła pełną parą.
Cort
Dla tych, którzy nie wiedzą – czym jest kora ruchowa?
Richie
Kora ruchowa to część naszej kory mózgowej zaangażowana w kontrolę działania – dosłownie poruszanie rękami, podejmowanie czynności fizycznych. Aktywację kory ruchowej obserwujemy również podczas wyobrażania sobie działania, więc nie wymaga ona fizycznej ekspresji działania, ale jej źródło tkwi w ruchu fizycznym.
„Oczywiście – kiedy wzbudzasz współczucie, przygotowujesz się do działania. Tak, aby w chwili, gdy spotkasz cierpienie na świecie, działać spontanicznie”.
— Mingyur Rinpoche o wynikach badań kory ruchowej
Cort
To niezwykle ważne. Kluczem jest to, że trenujemy, przygotowujemy się do pomocy, jeśli i kiedy tylko możemy. Wracając do uderzenia palcem u nogi – obie ścieżki mogą zaczynać się od tego rezonansu. Czuję lekkie ukłucie, pamiętam, że uderzyłem się w palec u nogi. Ale od tego momentu sytuacja może potoczyć się w zupełnie innym kierunku.
Jeden kierunek: zaczynam zwracać uwagę na regulowanie własnych emocji. Nagle odczuwam ból lub przypominam sobie, że byłem zraniony, skupiając się na tym, co dzieje się we mnie. Jak powiedział Richie — jeśli opiekujesz się kimś cierpiącym katastrofalnie dzień po dniu, wyzwalasz empatyczną reakcję i czujesz się przez nią przytłoczony. Ta ścieżka wyprowadza cię z przestrzeni relacyjnej i wkracza w twoje własne wewnętrzne przetwarzanie. Ale zupełnie inna ścieżka: widzę ból, przeżywam ten moment empatii, czuję ból — ale zamiast tego pochylam się do przodu. Niezależnie od tego, czy robię coś fizycznego, czy nie, pozostaję zorientowany na impuls troski. Może mogę pomóc, może nie, może po prostu muszę być tam i dać ci znać, że mi zależy. Ale moja orientacja pozostaje na tobie. To jest zasadnicza różnica między zmęczeniem współczuciem a zmęczeniem empatią.
Richie
Absolutnie.
Richie
Jedną z rzeczy naprawdę uderzających jest to, że ta różnica może ujawnić się stosunkowo wcześnie, w oparciu o doświadczenia dziecka z opiekunami. W badaniu, które przeprowadziliśmy dawno temu, przebadaliśmy grupę ponad 350 maluchów – w wieku około trzech lat – w scenariuszu, w którym eksperymentator udawał, że jego palce wbijają się w jedną ze starych podkładek z klipsem u góry.
Cort
Jasne — przytnij to! Jasne.
Richie
Nagraliśmy dane od ponad 350 trzylatków, którzy to oglądali. Niektórzy z nich, gdy eksperymentator powiedział „Auć” i miał minę wyrażającą ból, po prostu wybuchnęli płaczem.
Niektóre trzylatki wybuchały płaczem. Inne podchodziły do eksperymentatora i całowały go w palec. Doskonały przykład empatii kontra współczucie – jak u małych dzieci. W wieku 36 miesięcy, ukształtowane przez to, co ich opiekunowie modelowali we wczesnym dzieciństwie, dzieci znajdowały się już na zupełnie innych ścieżkach rozwoju.
Cort
O mój Boże. To jest… to jest idealny przykład. Dokładnie tam, u trzylatków.
Richie
Dokładnie. I postawiłbym hipotezę, że ich opiekunowie – dorośli, którzy byli dla nich ważni – prawdopodobnie modelowali te różnice we wczesnym dzieciństwie. A w wieku 36 miesięcy dzieci już je przejawiały.
Richie
I oto pytanie, które do ciebie zadałem, Court – nie otrzymałem jasnej odpowiedzi od praktyków kontemplacyjnych. Czy empatia jest rzeczywiście niezbędnym warunkiem współczucia w procesie jego rozwijania?
Cort
Z pewnością postawię sprawę jasno: uważam, że empatia jest bardzo pomocnym i często powszechnym preludium, ale nie sądzę, żeby była w 100% konieczna. Oto dlaczego. Są sytuacje, w których możemy zatroszczyć się o kogoś, czyje doświadczenia są dla nas zupełnie niezrozumiałe – sytuacje, których nie potrafimy sobie nawet wyobrazić, przez co ktoś przechodzi, a co dopiero poczuć to, co on czuje. To tak bardzo wykracza poza nasze doświadczenie. A jednak nadal możemy się o niego troszczyć, nadal chcieć, żeby nie cierpiał. W niektórych przypadkach ta symulacja, której wymaga empatia, po prostu nie jest możliwa.
Myślę, że często potrafimy zareagować z troską natychmiast – nawet w przypadku czegoś, czego tak naprawdę nie rozumiemy – ponieważ po prostu rozumiemy, że ktoś cierpi. Nie rozumiemy, jak to się dzieje ani z jakimi okolicznościami się zmaga, ale wiemy, że cierpi. Empatia jest więc z pewnością jedną z najłatwiejszych dróg do współczucia – być może główną ścieżką – ale nie jedyną.
Richie
Widziałem sytuacje z Dalajlamą, gdzie ktoś opisywał naprawdę tragiczną sytuację tortur Tybetańczyków, a on wyraźnie płakał. Myślę, że można by to uznać za reakcję empatyczną, przynajmniej na początku. Ale to nie trwa długo – bardzo szybko przechodzi. Jest w tym element płynności emocjonalnej. To temat na inną rozmowę w Dharma Lab.
Cort
W tradycjach medytacyjnych od wieków toczy się debata na temat tego, czy dobroć i współczucie są wrodzone, czy też musimy je rozwijać i pielęgnować z biegiem czasu. Na co wskazują te badania?
Richie
Interpretuję te badania jako dające bardzo mocną i jednoznaczną odpowiedź: ludzie rodzą się, by być życzliwi i współczujący. To naprawdę część tego, kim jesteśmy jako istoty ludzkie. Dla niektórych widzów, w tym niezwykłym chaosie, w którym teraz żyjemy – z całą nienawiścią, którą widzimy, co jest prawdziwe – może to brzmieć dziwnie. Jednak dane pokazują, że we wczesnym niemowlęctwie, przed wieloma warunkowaniami – na przykład u sześciomiesięcznych niemowląt – jeśli wystawisz je na scenariusze, w których wyrażana jest życzliwość, w porównaniu ze scenariuszami, w których interakcja jest egoistyczna i agresywna, sześciomiesięczne niemowlęta wykazują bardzo wyraźną i silną preferencję dla życzliwych, prospołecznych interakcji. To jest jednoznaczne. To jest całkowicie jasne.
Sześciomiesięczne niemowlęta – zanim jeszcze zostaną poddane znaczącemu warunkowaniu społecznemu – wykazują wyraźną, jednoznaczną preferencję dla życzliwych i prospołecznych interakcji nad egoistycznymi. Życzliwość nie jest czymś, czego się uczymy. To coś, od czego zaczynamy.
Na podstawie tych danych dochodzę do wniosku, że przychodzimy na świat z tą właśnie skłonnością. Kiedy praktykujemy życzliwość i współczucie, nie tworzymy tych cech de novo – rozpoznajemy prawdziwą naturę naszego umysłu. Tacy właśnie jesteśmy. Możemy nauczyć się robić wszelkiego rodzaju negatywne rzeczy – nie ma co do tego wątpliwości. Ale zaczynamy od tego wrodzonego uprzedzenia. A to ma ogromne implikacje. Sugeruje to również, że niewiele potrzeba, aby uruchomić te sieci. Drobne akty życzliwości zdarzają się cały czas. Kiedy stajemy się bardziej świadomi i bardziej świadomi ich stosowania, dostrzegamy, że codzienne życie może być nimi wypełnione – i mają one realne konsekwencje.
Cort
To w dużej mierze pokrywa się z tym, co znajdujemy w tradycjach medytacyjnych. Istnieją dwa ogólne podejścia do praktykowania życzliwości i współczucia.
Jeden z poglądów traktuje ludzki umysł jako mieszankę cech korzystnych i niekorzystnych. Podczas medytacji uczysz się zwiększać to, co korzystne, i zmniejszać to, co niekorzystne – w rezultacie mniej cierpisz i bardziej rozkwitasz. Na przykład, życzliwość jest antidotum na gniew. Jeśli masz w sobie życzliwość, z definicji nie będziesz miał gniewu. To język trucizn i antidotów.
Drugi pogląd jest zupełnie inny. Cechy takie jak życzliwość i współczucie są wrodzone – i nie tylko wrodzone, ale wręcz obecne w każdej chwili doświadczenia. Medytując nad życzliwością, nie wybieramy między konkurującymi stanami umysłu. Raczej skupiamy się na czymś, co często jest dość subtelne. Czasami, w chwilach wielkiej czułości, wcale nie jest to subtelne. Ale najczęściej jest całkiem subtelne.
Cort
Weźmy na przykład coś, co może wydawać się bardzo sprzeczne z intuicją – jak lęk. Kiedyś odczuwałem silny lęk. Miałem absolutną fobię na punkcie wystąpień publicznych, więc coś takiego wpędziłoby mnie w emocjonalny chaos. Gdzie w takim doświadczeniu jest życzliwość i współczucie?
Ale jeśli przyjrzeć się bliżej: chociaż lęk może manifestować się w toksyczny i niezdrowy sposób, w tym wszystkim kryje się wiele troski. Jest w tym dużo samozachowania. Istnieje podstawowy impuls, by nie chcieć cierpieć — chcieć uwolnić się od okoliczności, które postrzegamy jako zagrażające. To mechanizm obronny. W gruncie rzeczy po prostu staramy się być bezpieczni, chronić siebie. Manifestuje się dysfunkcyjnie, ale w swojej istocie ma te bardzo zdrowe impulsy. Więc nawet w najbardziej toksycznym stanie umysłu można znaleźć zdrowe elementy. Z tego punktu widzenia cała praktyka nie polega na doskonaleniu się w czymś. To nie jest samodoskonalenie. To samopoznanie. Niczego nie zmieniasz. Po prostu uczysz się dostrajać do tych częstotliwości doświadczenia, które zawsze są obecne.
Richie
Tak, absolutnie. Używam metafory iluzji percepcyjnej – niektórzy z was mogą pamiętać słynną iluzję wazonu i twarzy, gdzie w jednej chwili widzicie dwa profile, a w drugiej wazon. To ten sam obiekt fizyczny. Kiedy rozpoznajemy wrodzoną dobroć w czymś takim jak lęk, po prostu zmieniamy perspektywę. Podobnie jak w iluzji percepcyjnej, sama zmiana perspektywy może przynieść zupełnie inny sposób postrzegania świata. Badania rzeczywiście pokazują, że dobroć to coś, co dostrzegamy u praktycznie stu procent bardzo małych niemowląt. To podejście ma wiele zalet.
Cort
I to prowadzi nas do praktycznej strony tej kwestii – ponieważ myślenie o życzliwości i współczuciu jako o umiejętnościach zmienia wiele rzeczy. Możemy mieć predyspozycje – dla niektórych może to być łatwiejsze lub trudniejsze – ale każdy może się tego nauczyć. I jest to niezwykle ważne nie tylko dla naszych relacji, ale także dla zdrowia psychicznego i dobrego samopoczucia. Coraz częściej nasza uwaga przesuwa się poza uważność, dostrzegając wiele ważnych form medytacji, wiele sposobów na praktykowanie tych umiejętności. Nauka jest bardzo ekscytująca. Czy możesz powiedzieć coś więcej o badaniach nad treningiem?
Richie
Jednym z ważnych haseł w najnowszych badaniach naukowych jest to, że jest to łatwiejsze, niż myślisz. I może być łatwiejsze, niż myślisz, ponieważ jest wrodzone. Kiedy pielęgnujemy umiejętność życzliwości, możemy zaobserwować zmiany w mózgu już po kilku tygodniach ćwiczeń – u osób, które nigdy wcześniej nie medytowały. To naprawdę niezwykłe.
Zmiany w mózgu, jakie obserwujemy już po dwóch tygodniach nauki życzliwości, pozwalają przewidzieć skłonność danej osoby do zachowań altruistycznych — w przypadku wymagających zadań behawioralnych, a także u osób, które nigdy wcześniej nie medytowały.
Niewiele potrzeba, żeby uruchomić te obwody. I naprawdę wierzę, że biorąc pod uwagę kryzys polipolityczny, z jakim się dziś mierzymy, mamy moralny obowiązek wprowadzić to w jak największej liczbie sektorów. Edukacja jest jednym z nich. Wyobraźcie sobie, jak wyglądałby świat, gdyby wszystkie nasze dzieci przeszły takie szkolenie już na wczesnym etapie.
Cort
Mamy naprawdę ekscytujące dane – niektóre z nich nie zostały jeszcze opublikowane. Nasz kolega Matt Hirschberg wykonuje niesamowitą pracę w systemach szkolnictwa. Czy mógłbyś nam dać małą zapowiedź?
Richie
Jeden z opublikowanych artykułów: wśród nauczycieli objętych programem „Zdrowy Umysł” – obejmującym znaczną część poświęconą szkoleniu z życzliwości i współczucia – zaobserwowano zmniejszenie nieświadomych uprzedzeń wobec członków grup etnicznych i rasowych. Nieświadome uprzedzenia są niższe niż poziom świadomego doświadczenia – mierzonego behawioralnie. Gdyby wypełnić ankietę z pytaniem, czy są stronniczy, prawdopodobnie 99% odpowiedziałoby, że nie. Jednak bardziej czuły pomiar pokazuje, że nawet jeśli ludzie nie chcą być stronniczy, to są – ze względu na wychowanie i doświadczenia. Szkolenie w zakresie tych cech faktycznie zmniejsza to uprzedzenie. To ogromne osiągnięcie, ponieważ tego rodzaju nieświadome uprzedzenia leżą u podstaw wielu różnic akademickich – tego, co nazywamy luką w osiągnięciach akademickich między czarnymi i białymi uczniami w Ameryce. Konsekwencje są ogromne.
Cort
Ekscytujące jest również obserwowanie zmian systemowych – systemowych efektów w samym systemie szkolnictwa. Dla tych, którzy nie są zaznajomieni: program Zdrowy Umysł to całkowicie darmowa aplikacja mobilna, którą stworzyliśmy z Richiem i wspaniałym zespołem z Centrum Zdrowego Umysłu i Innowacji w zakresie Zdrowego Umysłu. Pobrało ją ponad milion osób. Przeprowadziliśmy mnóstwo rygorystycznych badań na ten temat i widać, że przynosi ona naprawdę niezwykłe efekty na poziomie indywidualnym – rzędu 20-30% poprawy w takich kwestiach jak depresja i lęk, przy bardzo skromnym nakładzie ćwiczeń. Wystarczy miesiąc, pięć minut dziennie. Ale naprawdę niezwykłe jest to, że obserwujemy zmiany systemowe. Z zaledwie kilku minut dziennie, coś, co nawet nie miało być zmianą systemową. Czy mógłbyś to skomentować?
Richie
Odkrycie, o którym, jak sądzę, mówisz – nie zostało jeszcze opublikowane, ale wkrótce zostanie opublikowane – to wyniki badań Matta Hirschberga w naszym centrum. Obserwujemy zmiany w postrzeganiu zaufania nauczycieli do administracji szkoły w zależności od ich szkoleń z zakresu dobrego samopoczucia. Nauczyciele losowo przydzieleni do udziału w szkoleniach z zakresu dobrego samopoczucia ostatecznie ufają administracji szkoły znacznie bardziej niż nauczyciele z grupy kontrolnej. To zdumiewające, ponieważ sugeruje, że zachodzą większe zmiany na poziomie systemowym – z efektami domina w całym systemie szkolnym.
Cort
Wracamy do praktyki i zmiany perspektywy, która, moim zdaniem, wiąże się z praktykowaniem – zaczynamy postrzegać nie tylko naszą praktykę medytacyjną, ale wszystko, co robimy dla naszego zdrowia psychicznego, jako część czegoś znacznie większego. Nie chodzi tylko o mnie i moje życie. Myślimy o tym efekcie domina, zmotywowani do wysyłania fal troski, życzliwości i współczucia w świat. I zaczynamy dostrzegać ten efekt domina – z korzyścią dla uczniów, dla systemu szkolnictwa.
Chciałem pokazać jeden prosty sposób na praktykowanie tego – coś, co wiem, że oboje robimy cały czas, i robiliśmy to nawet przed tym odcinkiem. To po prostu refleksja nad swoją motywacją. To najprostsza rzecz, ale rzadko to robimy i to całkowicie zmienia zasady gry. Zanim zaczęliśmy nagrywać, oboje zrobiliśmy sobie przerwę na około minutę. Wykonywałem tradycyjną praktykę medytacyjną, wyobrażając sobie: cokolwiek dobrego z tego wyniknie – uruchomienie Dharma Lab, nagranie tego pierwszego odcinka – mam nadzieję, że ktokolwiek to usłyszy, w jakiś sposób na tym skorzysta, i mam nadzieję, że rozprzestrzeni to, aby ludzie, z którymi wchodzi w interakcje, również odnieśli korzyści, i tak dalej. To po prostu tworzy falę dobrego samopoczucia i rozkwitu, która rozprzestrzenia się w nieskończoność we wszystkich kierunkach. To niesamowite, w jaką przestrzeń mnie to wprowadza. Richie, co zrobiłeś w tym momencie?