Rozkwit jest zaraźliwy

Dharma Lab · Seria Urodzeni, by rozkwitać

Rozkwit jest zaraźliwy

Richie Davidson i Cortland Dahl



Kiedy wewnętrzny świat nauczyciela ulega zmianie, w klasie dzieje się coś niezwykłego – bez wiedzy uczniów. Ten odcinek Dharma Lab zgłębia jedną z najbardziej przekonujących idei zawartych w nowej książce Richiego Davidsona i Cortlanda Dahla „ Urodzeni, by rozkwitać ”: że nasze doświadczenie rozkwitu nie pozostaje w nas . Ono wędruje. Zmienia ludzi wokół nas w sposób, którego nie zawsze jesteśmy w stanie dociec – a czasem w sposób, który nauka potrafi teraz zmierzyć.

Odcinek porusza tematykę opowieści, nauki i praktyki — splatając ze sobą korytarz szpitalny NIH, ekipę sprzątającą hotel w Rosji, przełomowe badanie z randomizacją i buddyjską koncepcję współzależności — aby dotrzeć do dwóch zaskakująco praktycznych zaproszeń do codziennego życia.

Historie

Dalajlama w NIH

W 2014 lub 2015 roku Richie Davidson zorganizował wizytę Dalajlamy w Narodowych Instytutach Zdrowia (NIH) – największej na świecie agencji finansującej badania biomedyczne – za pośrednictwem nowego dyrektora, Francisa Collinsa, który spotkał się z Richiem w Davos i poprosił o dane, zanim wyraził zgodę. Collins, znany genetyk molekularny i ewangelik, zapoznał się z nagraniami wykładów Dalajlamy na Harvardzie oraz badaniami Richiego nad medytacją, zanim się na to zgodził – a kiedy pojawiły się komplikacje polityczne, powiedział po prostu: „Wolę prosić o wybaczenie niż o pozwolenie”.

W dniu wizyty zalecenie Richiego było nietypowe: pominąć skanery i badania laboratoryjne. Zabrać go do pacjentów. Collins był niedowierzający. Poszli na kompromis – trzydzieści minut na oddziale szpitalnym, trzydzieści minut w laboratorium.

W szpitalu pacjentów – wielu śmiertelnie chorych – przyprowadzano do drzwi sal. Niektórzy poruszali się na wózkach inwalidzkich. Inni mieli łóżka wjeżdżające na pół korytarza. Przejście korytarzem normalnie zajmowałoby dziewięćdziesiąt sekund. Dalajlama zatrzymywał się przy każdej osobie. Przytulał ją. Dotykał. Pytał, jak się czuje. Zajęło to czterdzieści pięć minut. Obok niego szła świta, w której znaleźli się Anthony Fauci, laureat Nagrody Nobla David Baltimore i jedni z najwybitniejszych naukowców na świecie.

„Pod koniec wszyscy w otoczeniu mieli łzy w oczach. Sposób, w jaki Dalajlama witał każdą osobę, był ucieleśnieniem współczucia – i całkowicie odmienił wszystkich w jego obecności”.

— Richie Davidson

Połowa pacjentów wiedziała, kim on jest. Druga połowa nie miała pojęcia. To w ogóle nie miało znaczenia. Liczyła się jakość jego obecności – a ona rozprzestrzeniała się po korytarzu niczym coś unoszącego się w powietrzu.

Spotkanie Cortlanda

Cortland dzieli się swoją wersją tej samej cechy – spotkaniem z Dalajlamą na spotkaniu Instytutu Umysłu i Życia w Dharamsali. Richie przedstawił go podczas przerwy, jako tłumacza dzogczenu. Spodziewał się: szybkiego uścisku dłoni od jednej z najsłynniejszych postaci na świecie, która miała wszelkie powody, by odejść.

Co się stało: Dalajlama wziął go za rękę, usiadł z nim i bez żadnej zachęty udzielił mu dziesięcio-piętnastominutowej nauki na temat, któremu Cortland poświęcił lata. Następnie – na koniec – przywołał asystenta i odesłał go po książkę z jego prywatnej biblioteki. „To moja ulubiona książka na ten temat. Musisz ją przeczytać”.

„To nie miało ze mną nic wspólnego. On po prostu tak się zachowuje wobec każdego, kogo spotyka. Byłam pod ogromnym wrażeniem jego hojności i obecności w sytuacji, w której nie było ku temu żadnego powodu”.

— Cortland Dahl

Refleksja Richiego na ten temat: te cechy są w każdym z nas – ale trzeba je pielęgnować . Dalajlama poświęca cztery lub pięć godzin dziennie na praktykę. To, czego byli świadkami, nie było nadprzyrodzone. To były najdalsze zakątki ludzkiej plastyczności – to, co staje się możliwe, gdy człowiek poświęca na to czas.

Mantra pracownika hotelu

Cortland przytacza bardziej zwyczajny, ale równie uderzający przykład. Kobieta z Kalmii – odległego regionu Rosji – wyemigrowała najpierw do Pragi, a następnie do Stanów Zjednoczonych, gdzie pracowała w ekipie sprzątającej hotel pod kierownictwem szefa, który był absolutnym tyranem. Publicznie ją ganił. Niemożliwym do zaspokojenia. Niezależnie od tego, jak starannie ta kobieta sprzątała pokój, zawsze znajdzie się coś, co pozwoliłoby jej się upokorzyć przed personelem.

W najgorszym momencie odnalazła drogę do medytacji – praktyk życzliwości, współczucia. I zaczęła dostrzegać pewną zmianę w sposobie, w jaki postrzegała swojego szefa: nie usprawiedliwiała krzywdy, ale zaczynała dostrzegać cierpienie, które się za nią kryło. Ona sama naprawdę, naprawdę cierpi.

Założyła więc prywatną praktykę. Za każdym razem, gdy ją krytykowano, powtarzała bezgłośnie: Kocham cię. Kocham cię. Nie mówiła nic. Nie robiła nic innego na zewnątrz. Ale jej wewnętrzna postawa wobec kobiety całkowicie się zmieniła – i zamiast tyrad wywołujących falę toksycznych emocji, zaczęła odczuwać coś w rodzaju ciepła. Nawet podniesienia na duchu, nawet w autentycznie toksycznym środowisku.

Aż pewnego dnia – podczas szkolenia dla nowych sprzątaczek – szef bez powodu wskazał na tę kobietę i zaczął obsypywać ją komplementami. Cała sala zamarła. Czy my jesteśmy na innej planecie?

„Nerwica potrzebuje partnera do tańca. Zmiana tańca, który tańczysz w związku, otwiera drzwi do nowych możliwości, o których nigdy nie śniłeś”.

— Cortland Dahl

Cortland uważa, by nie przesadzić z tym mechanizmem – może nie jest to wyłącznie spowodowane tym. Ale fakt pozostaje niezmienny: coś czysto wewnętrznego zmieniło dynamikę między dwojgiem ludzi. Żadnej rozmowy. Żadnej konfrontacji. Po prostu odmieniona relacja z chwilą obecną.

Nauka

Badanie nauczycieli: rozkwit mierzony ocenami

Najbardziej ekscytujące badanie, o którym mówi Richie, pochodzi z badania prowadzonego przez naukowca Matta Hirschberga z Centrum Zdrowego Umysłu. Projekt: randomizowane badanie kontrolowane z udziałem około 850 nauczycieli szkół publicznych, przeprowadzone głównie w Stanach Zjednoczonych, z pewną liczbą prac w Meksyku. Nauczyciele zostali losowo przydzieleni do czterotygodniowego szkolenia z zakresu dobrego samopoczucia z wykorzystaniem aplikacji Healthy Minds – obejmującego cztery filary: świadomość, kontakt, wgląd i cel – lub do rygorystycznej, aktywnej grupy kontrolnej.

Oczekiwane rezultaty zostały osiągnięte: nauczyciele biorący udział w szkoleniu odnotowali spadek poziomu stresu, lęku i depresji oraz poprawę samopoczucia — efekty te utrzymywały się również po sześciu miesiącach.

Ale prawdziwą nowością nie było to, co przydarzyło się nauczycielom, lecz to, co przydarzyło się ich uczniom.

Uczniowie, których nauczyciele przeszli szkolenie z zakresu dobrego samopoczucia, uzyskali znacznie lepsze wyniki w testach standaryzowanych – zwłaszcza z matematyki – niż uczniowie, których nauczyciele z grupy kontrolnej mieli jakiekolwiek doświadczenie w prowadzeniu badań. Interwencja nie miała z nimi nic wspólnego.

Naukowcy uzyskali dokumentację akademicką bezpośrednio z systemów szkolnych. Bez ankiet uczniowskich, bez obserwacji zajęć w klasie – tylko wyniki testów, porównywane w obu warunkach. Richie nazywa to „świętym Graalem tego rodzaju pracy”. Empiryczna demonstracja, w warunkach rzeczywistych, że stan wewnętrzny nauczyciela jest zmienną uczenia się .

Richie rozróżnia dwa rodzaje wyników badań: miary proksymalne (to, co medytacja bezpośrednio zmienia – uwagę, emocje, stres) oraz istotne rezultaty dystalne – rzeczy, na których zależy decydentom i światu. Wyniki w nauce. Koszty opieki zdrowotnej. Długowieczność. Wskazuje na koncepcję „śmierci z rozpaczy” autorstwa noblisty Angusa Deatona, ekonomisty – że w Stanach Zjednoczonych istnieją podgrupy, w których średnia długość życia obecnie spada . Jest to pierwszy raz w historii USA, kiedy taka sytuacja wystąpiła w jakiejkolwiek grupie, a przyczyną jest samotność, utrata zaufania oraz brak sensu i celu.

Badanie nauczycieli dowodzi, że treningi dobrego samopoczucia przynoszą właśnie takie rezultaty. Jak ujęła to z charakterystyczną dla siebie prostotą koleżanka Inger Puer: kup jeden, a dwa dostaniesz gratis.

Soczewka

Współzależność: iluzja wyspy

Cortland łączy naukę z jedną z fundamentalnych koncepcji buddyjskiej medytacji: współzależnością. Nie jako abstrakcyjną filozofię, ale jako bezpośrednie wyzwanie dla poczucia, które większość ludzi nosi w sobie na co dzień – że jesteśmy zasadniczo oddzielnymi, autonomicznymi jednostkami poruszającymi się po świecie , zamkniętymi w sobie, od czasu do czasu wpadającymi na innych.

Cortland wyjaśnia, że ​​nauka o współzależności polega na tym, że jest to błędne postrzeganie. Każda chwila doświadczenia jest kształtowana przez ogromną sieć przyczyn i warunków – rzeczy w twoim najbliższym otoczeniu, rzeczy z odległej przeszłości, to, co jadłeś dziś rano, jak spałeś, co wydarzyło się w dzieciństwie. A spośród nich wszystkich jednym z najważniejszych i najbardziej wpływowych jest relacja w chwili obecnej .

Nauczyciel, który sześć miesięcy temu był wypalony i zestresowany – i przyszedł do klasy z tym – a teraz przychodzi z poczuciem celu, obecnością i empatią: ta zmiana zmienia sieć. Dzieci w tej sali są częścią sieci. Jedno dziecko jest pod wpływem nauczyciela. To dziecko następnie wpływa na pozostałe. To staje się wzajemnie wzmacniającym się cyklem.

„Właśnie wysłałeś do systemu te małe, kwitnące wirusy. A jeśli zrobisz to celowo, to się rozmnożą – ponieważ każdy z nich ma efekt domina większy niż pierwotne działanie”.

— Cortland Dahl

W miejscu pracy Cortlanda przybiera to czasami formę spotkania, które kończy się jednym zaproszeniem: wyraź raz wdzięczność komuś, z kim dziś pracujesz. Wyślij SMS-a, napisz e-mail, powiedz coś. Tylko raz. Pomnóż to przez wszystkich obecnych w pomieszczeniu — a zasiejesz coś wykładniczego.

Praktyka

Dwa zaproszenia

Cortland sprowadza ten odcinek do dwóch praktycznych zaproszeń — nie zasad, nie recept, ale wskazówek, które warto wdrożyć.

Pierwsza dotyczy tego, co wysyłasz. Nie chodzi o to, żebyśmy musieli udawać szczęście lub tłumić to, co naprawdę czujemy. Ale są takie chwile – przed spotkaniem, przed SMS-em, przed posiłkiem z kimś – kiedy możemy się zatrzymać i zadać sobie pytanie: czym teraz emanuję? Nie po to, by cokolwiek wymuszać, ale by być trochę bardziej świadomym procesu, który zazwyczaj dzieje się całkowicie automatycznie. Nawet najmniejsza, celowa zmiana – więcej obecności, odrobina życzliwości – ma znaczenie, ponieważ wpływ jest realny, niezależnie od tego, czy jesteśmy go świadomi, czy nie.

Drugie dotyczy tego, co przyswajasz. Nie możemy kontrolować wszystkiego, a celem nie jest otaczanie się wyłącznie idealnymi świętymi. Ale jest coś dodającego sił w samym uświadomieniu sobie, że to, czego słuchasz, na co się wystawiasz, co wpuszczasz do swojego umysłu – to wszystko kształtuje twój wewnętrzny świat. Jeśli bodźce są maszyną wściekłości działającą 24 godziny na dobę, to właśnie to jest wstrzykiwane do twojego umysłu. Wiedząc to, nawet drobne wybory nabierają znaczenia.

Richie dodaje jedno: to łatwiejsze niż myślisz. Kiedy wyrobisz sobie świadomy nawyk, staje się on samonapędzający – odżywczy zarówno dla ciebie, jak i dla ludzi wokół ciebie. Born to Flourish nazywa to świadomym nawykiem – nie bezmyślną automatycznością, ale intencjonalnością, która z czasem staje się spontaniczna. Bardziej świadoma i jednocześnie bardziej intencjonalna.

Kup jeden, a dwa dostaniesz gratis – bo choć intencją nie jest przyniesienie nam korzyści, to jednak przynosi. Dawanie jest pożywne. Małe kroki, wielokrotnie w ciągu dnia, niosące to światu.

— Cortland Dahl


Dharma Lab · Seria „ Urodzeni, by rozkwitać” · Richie Davidson i Cortland Dahl

Inspired? Share: