Nauka o mikropraktykach

Laboratorium Dharmy

Nauka o mikropraktykach

Rozmowa z Richie Davidsonem i Cortlandem Dahlem na temat tego, dlaczego potrzebujesz mniej formalnej praktyki, niż myślisz, i w jaki sposób krótkie chwile rozsiane po całym dniu mogą być prawdziwie transformujące.

Dharma Lab · Richie Davidson i Cortland Dahl

Możesz również przeczytać pełną, zredagowaną transkrypcję tutaj →

Kluczowe spostrzeżenia

Mit godzin ćwiczeń

W sposobie, w jaki większość ludzi myśli o medytacji i praktykach dobrostanu, głęboko zakorzenione jest założenie, że rezultaty są zasadniczo funkcją liczby godzin spędzonych na medytacji. Poświęć czas, a w końcu coś się zmieni. Pomiń, a nic się nie zmieni. Wczesna kultura praktyki kontemplacyjnej – którą Richie Davidson opisuje jako siadanie, by „zmagać się z umysłem, skakać na nim, uspokajać go” – została zbudowana na tej logice. Poduszka była rodzajem ringu treningowego, a wysiłek mierzono siniakami.

Pierwszą wskazówką, że ten obraz jest niekompletny, było własne laboratorium Davidsona. W 2003 roku jego zespół opublikował pierwsze randomizowane badanie kontrolne dotyczące redukcji stresu opartej na uważności – przełomowe badanie, które analizowało nie tylko skutki psychologiczne, takie jak lęk i depresja, ale także zmiany w mózgu i układzie odpornościowym. Szukali oni intensywnie zależności dawka-odpowiedź: jakiegoś związku między liczbą minut ćwiczeń a obserwowanymi zmianami. Nic nie znaleźli.

Niektórzy uczestnicy pierwszego badania MBSR zgłosili, że przez cały ośmiotygodniowy program nie poświęcili ani minuty na ćwiczenia w domu – a ich wyniki były porównywalne z wynikami osób, które ćwiczyły zalecane 45 minut dziennie, sześć dni w tygodniu. Po prostu nie było związku między liczbą godzin a wynikami.

Davidson ostrożnie unika wniosku, że formalna praktyka jest zatem bezużyteczna – nie twierdzi tego. Jednak brak zależności dawka-odpowiedź w tym fundamentalnym badaniu był, jak to ujął, „pierwszą wskazówką, że to będzie skomplikowane”. Działo się coś jeszcze. Mechanizmy zmian były bardziej zróżnicowane, bardziej rozproszone, bardziej wplecione w codzienne życie, niż sugerował model „godzin na poduszce”.

Nieoczekiwany przełom babci

Około piętnastu lat temu Cortland Dahl współprowadził kurs medytacji dla pracowników służby zdrowia w szpitalu w Minneapolis – głównie pielęgniarek i kilku lekarzy. Grupa co tydzień kontaktowała się i dzieliła się postępami w praktyce. W połowie cyklu jedna kobieta podniosła rękę z wyraźnym zażenowaniem. Nie praktykowała żadnej formalnej praktyki. Żadnej.

Widziała, że ​​reszta grupy odrabiała pracę domową. Ale potem ożywiła się i podzieliła się czymś, czego nie mogła zachować dla siebie. Mieszkała w wielopokoleniowej rodzinie – córka, zięć i wnuki mieszkali pod jednym dachem. Jej mała wnuczka biegała po domu wczesnym rankiem, krzycząc i wrzeszcząc, co za każdym razem działało jej na nerwy. Lubiła siedzieć cicho z kawą. Hałas był dla niej jak natręt.

Pewnego ranka, gdy właśnie miała zrobić to, co zawsze robiła – spiąć się, sfrustrować, wybuchnąć – coś się zmieniło. Nagle zdała sobie sprawę, że po prostu słucha samego dźwięku . Nie reaguje na niego, nie walczy z nim, po prostu zauważa go jako dźwięk. Obserwowała swoją reakcję, nie dając się jej porwać, i pozwoliła jej przeminąć. Najprostsza rzecz, powiedziała – i zadziałało.

Ani razu nie usiadła na poduszce. Zmieniło się jej spojrzenie – zmiana perspektywy, która nastąpiła po prostu dzięki uczęszczaniu na zajęcia i zwracaniu na nie uwagi. Praktyka odbywała się w samym środku zwykłego życia, w chwili napięcia, bez żadnej formalnej struktury.

Cortland zauważa, że ​​wskazuje to na coś, do czego on i Davidson często wracają: że praktyka to coś więcej niż to, co dzieje się podczas formalnych sesji. Zmiana perspektywy – to, co w tradycji tybetańskiej nazywa się „widokiem” – ma ogromne znaczenie. Stosowanie jej w życiu codziennym, tak jak robiła to ta babcia, ma ogromne znaczenie. Praktyka formalna może wiele pomóc, ale nie jest to jedyna droga na szczyt.

Co zmienia się w mózgu jako pierwsze

Sposób, w jaki Cortland ujmuje to, co dzieje się w tych mikromomentach, polega na postrzeganiu ich jako celowego wywoływania krótkich przebłysków określonych stanów mózgu – świadomego uruchamiania określonej konfiguracji aktywności neuronowej, a nie biernego reagowania na zdarzenia. Davidson uważa to za użyteczne ujęcie, ale chce dodać coś bardziej precyzyjnego.

Neurobiologia sugeruje, że wczesne zmiany wynikające z tego rodzaju praktyk – zarówno nieformalnych, jak i formalnych – często nie oznaczają zmian w ogólnej aktywacji danego obszaru mózgu. Są to zmiany w sposobie, w jaki różne sieci są ze sobą połączone . Połączenia między sieciami zmieniają się, zanim zmienią się poszczególne regiony.

Weźmy znowu babcię. Zanim: dźwięk pojawia się, natychmiast uruchamia sieć saliencji – sieć, która reaguje na zdarzenia o znaczeniu emocjonalnym, a kluczowym elementem jest ciało migdałowate. Hałas jej wnuczki po prostu przejął kontrolę nad mózgiem, omijając wszelkie świadome wybory dotyczące reakcji. Po jej zmianie: dźwięk pojawia się, jest przetwarzany jako informacja sensoryczna, ale nie trafia automatycznie do sieci saliencji. Połączenie między obszarami przetwarzania sensorycznego a obszarami reaktywności emocjonalnej nieco osłabło. W tym momencie ma ona więcej przestrzeni.

„Te drobne chwile, gdy narastają z czasem, mogą naprawdę urosnąć do rangi czegoś naprawdę znaczącego”.

— Richie Davidson

Davidson zauważa, że ​​nawet najbardziej prozaiczne chwile mogą nieść ze sobą tę cechę – wynoszenie śmieci i zatrzymanie się, by zauważyć, że pomagasz rodzinie; przejście z jednego pokoju do drugiego i chwilowe poszerzenie uwagi. To nie są przerwy w codziennym życiu. To codzienne życie, do którego podchodzi się z nieco inną intencją.

Otwarcie świadomości

Jedną z najbardziej praktycznych rzeczy, których możesz nauczyć się zauważać, jest to, co Davidson nazywa aperturą świadomości – stopień, w jakim twoja uwaga jest szeroka i panoramiczna, a wąska i zwężona. To nie jest tylko metafora. Wydaje się, że ma to związek z rzeczywistymi zmianami w sposobie, w jaki mózg przetwarza informacje w danym momencie.

Szczególnie uderzające są tu badania naukowe nad strachem i lękiem. Kiedy człowiek się boi, jego świadomość dosłownie się kurczy – skupia się niemal wyłącznie na skanowaniu otoczenia w poszukiwaniu zagrożeń, a szersze pole percepcyjne zanika. Nie jest to subiektywne wrażenie; znajduje ono odzwierciedlenie w mierzalnych zmianach w tym, co ludzie postrzegają i jak ich mózg przetwarza informacje wzrokowe i sensoryczne. Zwężona apertura to apertura strachu.

Strach, lęk, gniew i frustracja – wszystkie one mają tendencję do zawężania świadomości do wąskiej wiązki. Praktyka zauważania tego skurczu – samo jego rozpoznanie – może zacząć go rozluźniać. Samo zauważenie pozwala ci, jak to ujął Cortland, „przejąć stery”.

Cortland opisuje, że nauczył się tego nie w sali medytacyjnej, lecz podczas obsługi stolików w restauracji sushi na początku lat 90., opłacając sobie studia. Zauważył, że świetny kelner potrzebuje niemalże ogólnodostępnej percepcji – świadomości tego, co robi każdy stolik, kto kończy, kto właśnie przyszedł, kto odłożył swoje menu. Laserowe skupienie czyniło z kelnera fatalnego człowieka. Umiejętność świadomego rozszerzania lub zwężania apertury w odpowiedzi na faktyczne wymagania sytuacji była realną i możliwą do opanowania umiejętnością – i nie ograniczała się do restauracji.

Davidson porównuje to do Wayne'a Gretzky'ego, opisanego w słynnym artykule w „New Yorkerze”, który opisał, że miał niemal panoramiczny widok na lodowisko przez cały czas – wiedział, gdzie są wszyscy, gdzie będzie krążek, widział całe otoczenie, a nie tylko to, co działo się tuż przed nim. Ta panoramiczna perspektywa, sugeruje Davidson, może być czymś, co można świadomie rozwijać, nie tylko u sportowców, ale u każdego, kto porusza się w złożonej, dynamicznej sytuacji z innymi ludźmi.

Każda przerwa jest zaproszeniem

Nikt nie utrzymuje nieprzerwanej uwagi na własnym stanie umysłu. Wszyscy się gubimy – w myślach, reakcjach, nawykowych schematach naszej psychiki. Dla wielu osób, które podejmują medytację lub podobne praktyki, staje się to źródłem cierpienia: zamartwiają się za każdym razem, gdy zauważą, że się zagubili, traktując ten błąd jako dowód porażki.

Zarówno Davidson, jak i Cortland stanowczo sprzeciwiają się temu ujęciu. Moment zauważenia, że ​​się zagubiłeś, nie jest problemem. To, jak twierdzi Davidson, okazja do wdzięczności – przypomnienie, szansa na przeżycie jednej z tych krótkich chwil, tu i teraz, pośród codzienności. Zamiast obwiniać się za zgubienie wątku, możesz uznać, że samo zauważenie jest praktyką.

„Chociaż to pokora, konfrontacja z własnym umysłem jest czymś, co warto świętować. To początek całkowitego uczenia się na nowo, jak żyć ze swoim umysłem i emocjami”.

— Cortland Dahl

Cortland przytacza analogię z Mingyurem Rinpoche – tybetańskiego nauczyciela, z którym on i Davidson spędzili sporo czasu – o rzece w porze monsunowej. Rzeka płynie mulista, pełna osadów; zaglądasz do środka i niewiele widzisz. Sześć miesięcy później, kiedy pogoda się uspokoi, a muł opadnie, wracasz i widzisz ryby, rośliny, całe wewnętrzne życie rzeki. Możesz mieć wrażenie, że pojawiło się coś nowego. Ale oczywiście wszystko to było obecne również w porze monsunowej. Po prostu nie było tego widać.

Zanim zaczniesz zwracać uwagę na swój umysł, prawdopodobnie nie zdajesz sobie sprawy z tego, jak niezliczoną ilość razy myśli przejmują kontrolę, reakcje przejmują kontrolę nad twoim zachowaniem, a świadomość kurczy się, choć tego nie zauważasz. W chwili, gdy zaczniesz dostrzegać cokolwiek z tego – nawet jeśli to, co widzisz, jest niepokojące – rzeka zaczyna się oczyszczać.

Wnioski z tej rozmowy, słowami Cortlanda, to rodzaj radykalnej dostępności. Gdyby ktoś zapytał, ile czasu trzeba poświęcić, aby faktycznie z tego wszystkiego skorzystać, szczera odpowiedź brzmiałaby: wcale. Krótkie chwile, rozproszone w ciągu dnia – zauważanie, w jakim stanie jest umysł, chwilowe poszerzanie świadomości, rozpoznawanie momentów zagubienia i traktowanie tego rozpoznania jako daru – nie wymagają żadnego specjalnego miejsca, żadnego zaplanowanego bloku, żadnej maty. Wymagają jedynie intencji, by na krótko i często pojawiać się w tym, co już dzieje się w twoim umyśle.

Inspired? Share: