Urodzeni, by rozkwitać: Dostrzeganie natury Buddy

CJ i nasiona natury Buddy

Cortland

Zanim przejdziemy do konkretów, chciałbym podzielić się krótką historią z mojego życia, która stała się dla mnie inspiracją – historią, którą przeżyłem z moim synem, gdy był bardzo mały.

Mój syn CJ ma teraz 20 lat. Studiuje. Ale kiedy był mały, miałem z nim taki rytuał, że medytowaliśmy razem. Zaczęło się, gdy miał trzy lata. Chciałbym móc powiedzieć, że byłem mistrzowskim nauczycielem medytacji dla mojego syna, ale zdecydowana większość z tego to była metoda prób i błędów – prawdopodobnie 99% błędów .

Ale było kilka rzeczy, które naprawdę do niego przemówiły, a jedna w szczególności na zawsze pozostanie w mojej pamięci. Wyobrażałam sobie, że powinien po prostu widzieć , jak medytuję. Zaczęłam więc przestawiać wieczorną praktykę medytacji na medytację u stóp jego łóżka. Czytałam mu bajkę na dobranoc, a potem mówiłam: „Dobra, idź spać. Nie zwracaj na mnie uwagi. Po prostu posiedzę tu i poćwiczę medytację”. Coś w rodzaju odwróconej psychologii, bo wiedziałam, że oczywiście będzie chciał zwrócić na mnie uwagę.

Ale od czasu do czasu ożywiał się i zadawał mi pytania. I pewnego razu przypomniała mi się ta buddyjska zasada zwana Naturą Buddy – idea, że ​​nasza prawdziwa natura jest z natury czysta, pełna i dobra; że z natury jesteśmy w pewnym sensie Buddą. Musimy się tylko nauczyć to dostrzegać.

Więc mu to powiedziałem. Powiedziałem: „Wiesz, tak naprawdę jesteś Buddą. Masz naturę Buddy. Tym właśnie jesteś”. A on miał jakieś trzy… oczywiście nie rozumie, co to znaczy. Ale było w tym coś, co wywołało w nim tę radosną reakcję. Zaczął chichotać. Pamiętam, że dosłownie turlał się w łóżku ze śmiechu.

„Jest w nas coś, co pragnie, aby cała nasza całość i dobroć zostały dostrzeżone – i chcemy to zobaczyć sami”.

Książka, którą razem napisaliśmy, jest właśnie o tym. O tych wrodzonych zdolnościach, o tym, czym one są i jak możemy się z nimi skontaktować. To jest tak rozpaczliwie potrzebne w świecie, w którym wszyscy czujemy się złamani – musimy znaleźć drogę powrotną do tego, co nie jest złamane.

No więc, Richie, to tylko wstęp. To jedno z moich najsłodszych wspomnień.

Richie

Piękna historia. Uwielbiam tę historię.

Cortland

Nigdy tego nie zapomnę.

Richie

Zaczynam się śmiać, kiedy o tym mówisz.

Cortland

Szczerze mówiąc, mam gęsią skórkę, nawet na samo wspomnienie. Jego reakcja była taka urocza, a on był taki malutki i kochany. Ale pozwól, że przekażę to tobie i trochę poszalejemy. Chcesz zacząć?

Dostrzeganie natury Buddy w innych

Cortland

Uwielbiam to. I używasz tego zwrotu „tak jak ja”, co stanowi całą praktykę samą w sobie – coś, co również uważam za bardzo pomocne, zwłaszcza w chwilach, gdy ktoś może być nieco neurotyczny, bo łatwo jest skupić się na bardziej toksycznych elementach doświadczenia.

Ta praktyka okazała się szczególnie pomocna, ponieważ w takiej chwili wystarczyło przypomnieć sobie: „Och, tak jak ja, ta osoba chce być szczęśliwa. Tak jak ja, ta osoba nie chce cierpieć”. I tak jak ja – chociaż nie chcemy cierpieć, chociaż wszyscy chcemy być szczęśliwi – czasami jednak całkowicie zbaczamy z kursu. Nikt z nas nie jest idealny i chociaż wszyscy dzielimy te podstawowe impulsy, wszyscy zachowujemy się w pewien sposób jak ludzie, popełniamy błędy i sami się poprawiamy.

„Nie usprawiedliwia szkodliwych zachowań – nie racjonalizuje ich. Po prostu przywraca poczucie wspólnego człowieczeństwa”.

Inną rzeczą, którą uwielbiam robić, jest niemal dostrzeganie Natury Buddy w drugiej osobie – tak jak wtedy z CJ. Patrzenie na nią w ten sposób. I to nie jest jakaś abstrakcyjna zasada – to oznacza bardzo konkretne rzeczy. Dostrzeganie, że ta osoba ma tę otwartą, rozległą świadomość, którą wszyscy mamy, a z którą wszyscy całkowicie tracimy kontakt. Ta osoba ma w sobie ziarna dobroci i współczucia. Chce być szczęśliwa i chce uwolnić się od cierpienia – znowu, tak jak ja.

Nawet nie trzeba o tym wprost myśleć. To niemal po prostu przywodzi na myśl tę szerszą perspektywę człowieczeństwa i ten potencjał, który mamy – a potem po prostu dostrzegam to w osobie, która jest tuż przede mną. I widzę dwie rzeczy: to zdecydowanie coś zmienia w relacji. Ale po drugie, to niemal odbija się i odbija echem z powrotem do mnie. Kiedy widzę to u kogoś innego, tworzy się taka mała pętla – nagle widzę to bardziej w sobie, a potem łatwiej mi to dostrzec w tej osobie i to w pewien sposób buduje się samo w sobie w bardzo pozytywny sposób .

Relacje są więc niewątpliwie jednym z bardzo skutecznych sposobów, aby to osiągnąć. A co z twoją bardziej formalną praktyką medytacyjną – czy pracujesz z nią również tam?

Richie

Z pewnością są praktyki, które wykonuję, a które przypominają mi o naszej naturze. Praktyka „tak jak ja” jest faktycznie nauczana w programie Joy of Living . Zdarzają się momenty, kiedy robię to bardzo wyraźnie. Są też inne, bardziej rozbudowane praktyki w tradycji buddyzmu tybetańskiego, które naprawdę przypominają nam o naszej prawdziwej naturze – towarzyszą im refleksje i wywarły na mnie głęboki wpływ. Wracam do nich regularnie i spontanicznie pojawiają się w ciągu dnia, kiedy wchodzę w interakcje.

Formalne siedzenie na poduszce jest naprawdę pomocne w tworzeniu przyczyn i warunków, które pozwalają na spontaniczne pojawienie się tych myśli – szczególnie, gdy w ciągu dnia pojawiają się tarcia i gdy ta perspektywa naprawdę ma znaczenie.

Cortland

Ja też to zauważam. I myślę, że dla mnie, zarówno podczas formalnej praktyki medytacyjnej, jak i w ciągu dnia, w dużej mierze polega to po prostu na pamiętaniu o tym wewnętrznym nastawieniu – zauważaniu, jak często domyślne nastawienie jest odwrotne. Domyślne nastawienie to ciągłe naprawianie: dostrzeganie wad, niedoskonałości, ciągłe staranie się o poprawę. Naprawiamy siebie, naprawiamy nasze związki, naprawiamy naszych partnerów, dostrzegamy wszystkie wady świata. I po prostu całkowicie tracimy to podstawowe nastawienie na to, co już istnieje.

Więc dla mnie, przede wszystkim, chodzi o to, żeby do tego wrócić. Zwrócić uwagę na problemy i po prostu wrócić do myślenia: „Nie zapominajmy o wszystkim innym, z czym być może nie mam kontaktu”.

Richie

I jeszcze jeden element: gdy dana osoba zachowuje się w sposób, który wydaje się szkodliwy dla niej samej lub dla innych, rodzaj naszych praktyk pomaga nam postrzegać ją jako osobę zdezorientowaną i być może oszukaną – ale nie jest to fundamentalne –

Cortland

Nie, że są zasadniczo złe, czy coś w tym stylu.

Richie

Dokładnie. Ich zachowanie może wydawać się czymś, co chcesz potępić, ale wynika ono z faktu, że nie doceniają swojej prawdziwej natury. I to budzi współczucie . Naprawdę. Nawet w przypadku osób publicznych, których nazwisk nie muszę wymieniać – które momentami wręcz budzą wściekłość – sytuacja szybko się zmienia. Widzisz: „Wow, są tacy zagubieni. To takie smutne, że są tak oderwani od swojej prawdziwej natury”. I to natychmiast przekształca reakcję w współczucie.

Cortland

„Musimy znaleźć sposób na powrót do zwykłego człowieczeństwa – do czegoś dobrego i zdrowego, co jest w każdym z nas”.
Inspired? Share: