Biznesplan Miłości

W moim życiu było wiele punktów zwrotnych, ale jeden moment szczególnie się wyróżnia. Zdarzył się cztery lub pięć lat temu, podczas wydarzenia, którego byłem współzałożycielem: Festiwalu Świadomości. To był pierwszy raz, kiedy zainwestowałem w coś, nie oczekując żadnych korzyści finansowych.

W tamtym czasie prowadziłem bardzo dobrze prosperującą firmę – uznawaną za jedno z najlepszych miejsc pracy w Hiszpanii. Powodem tego sukcesu była nasza kultura. Naszym nadrzędnym celem w biznesie nigdy nie było prowadzenie samej firmy, ale wykorzystywanie generowanych przez nią zysków do tworzenia szczęśliwych miejsc pracy. To stało się głównym powodem naszej działalności i sprawiło, że zarządzanie firmą było prawdziwą przyjemnością. Mieliśmy świetną atmosferę w pracy.

Jedną z rzeczy, które zrobiliśmy w ramach tego celu, było stworzenie Festiwalu Świadomości – oczywiście imprezy non-profit. Wiedziałem, że będziemy musieli w to zainwestować i miałem nadzieję, że sprzedaż biletów sprawi, że będzie to opłacalne. Myślałem, że może będę musiał zainwestować trochę pieniędzy – ale nie aż tak dużo. Okazało się, że to w ogóle nie jest opłacalne. Ostatecznie wydałem pięć lub sześć razy więcej, niż pierwotnie planowałem. To było dla mnie frustrujące.

Zakończyliśmy dwudniowe wydarzenie ekstatycznym tańcem. Było nas około 2000 osób. Atmosfera była niesamowita. Wydarzenie zostało zaprojektowane tak, aby było różnorodne, więc ceny biletów były bardzo niskie – co, szczerze mówiąc, częściowo wyjaśnia, dlaczego nie było to opłacalne. Dzięki temu mieliśmy cudownie zróżnicowaną publiczność, a energia była fenomenalna. To było naprawdę piękne. Ten ekstatyczny taniec był dosłownie ekstatyczny – 2000 osób tańczyło w zachwycie, po wydarzeniu, które trwało całe dwa dni.

Stałem tam z mieszanymi uczuciami, świadomy, ile pieniędzy wydałem, żeby to się stało. Ale w pewnym momencie byłem tak przytłoczony poczuciem szczęścia – widząc wszystkich tych uśmiechniętych ludzi wokół siebie i czując, że odegrałem w tym jakąś rolę – że sam byłem w szoku. Pamiętam, że pomyślałem: wow, jakie to było tanie uszczęśliwić tych wszystkich ludzi. Cała historia, którą sobie wmawiałem o tym, jak drogie to było, została całkowicie odwrócona. Dwa tysiące ludzi, szczęśliwych, prawie za nic.

To była radość, jakiej nigdy wcześniej nie doświadczyłem. Już wcześniej znałem szczęście płynące z sukcesów zawodowych – budowanie firmy, w której ludzie prosperowali, zawsze dawało mi głęboką satysfakcję. Ale tym razem było inaczej, bo nie zarabiałem na tym pieniędzy.

Odczuwałem także ekscytację, ale jeszcze ważniejsze było poczucie pełni: poczucie bycia w domu, poczucie, że to właśnie na tym polega szczęście.

To była pierwsza edycja. Podczas drugiej też wydarzyło się coś magicznego – coś, co wciąż trudno mi wytłumaczyć. Jedna z moich najstarszych pracownic przyjechała jako wolontariuszka i podziękowała mi po prostu za to, że pozwoliłam jej wziąć w tym udział – a konkretnie za to, że pozwoliłam jej posprzątać podłogi na festiwalu. Nigdy nie podjęłaby się takiej pracy za pieniądze. Nigdy. Ale zrobiła to za darmo i była szczerze wdzięczna za szansę. Pamiętam, że pomyślałam: co tu się dzieje? To naprawdę dziwne.

Podczas trzeciej edycji zdałem sobie sprawę, że moja pasja zmierza w kierunku robienia czegoś więcej, na przykład Festiwalu Świadomości. Moja firma – mimo że odnosiła sukcesy – stała się zbyt małym narzędziem dla moich działań; czułem, że jestem stworzony do czegoś o wiele większego. Wtedy postanowiłem ją sprzedać. To doświadczenie dosłownie skłoniło mnie do sprzedaży firmy, co zrobiłem w zeszłym roku, aby móc iść naprzód w tym kierunku.

Teraz, patrząc wstecz, uderza mnie to, że sam się do tego nie przekonałem. Nikt nie mógł mnie przekonać do sprzedaży firmy wcześniej – żaden argument by nie zadziałał. Dopiero gdy poczułem to nowe poczucie szczęścia, nagle nabrało to sensu. I to właśnie zmieniło moje zachowanie.

Transformacja nie oznacza więc zmiany zachowania. To zmiana w moim systemie przekonań, która doprowadziła do zmiany zachowania, bez żadnego wysiłku. Ilekroć zmuszasz się do zmiany zachowania samym wysiłkiem, zazwyczaj dzieje się tak dlatego, że istnieje coś innego – przekonanie stojące za tym zachowaniem – które tak naprawdę musi najpierw ulec zmianie.

Zrozumienie tego było dla mnie fundamentalne. A potem pomyślałem: skoro to prawda na poziomie indywidualnym, to musi być prawdą również na poziomie zbiorowym. Wtedy właśnie rozwinęliśmy ideę filantropii transformacyjnej – że jeśli chcemy zmienić świat, musimy zacząć od zmiany siebie. A zmiana siebie oznacza zmianę naszego systemu wierzeń.


Xavi Ginesta założył Voxel w 1998 roku, firmę z siedzibą w Barcelonie, która stała się światowym liderem w dziedzinie płatności elektronicznych w branży turystycznej i dwukrotnie została uznana za jedno z najlepszych miejsc pracy w Hiszpanii. Sprzedał ją w 2024 roku za ponad 100 milionów dolarów, aby założyć Fundację Humanitas, która wspiera filantropię transformacyjną – finansując zmiany w przekonaniach i sposobie myślenia jako katalizator zmian systemowych. W międzyczasie pełnił również funkcję dyrektora generalnego hiszpańskiego oddziału Conscious Capitalism i był współautorem książki „Humanitas” ( wraz z Sergim Torresem).

Inspired? Share: