[W kontekście Brené Brown: w 2010 roku wygłosiła wykład TED na temat siły wrażliwości , który niemal z dnia na dzień stał się viralem. Z ponad 45 milionami wyświetleń jest obecnie jednym z 5 najchętniej oglądanych wykładów TED na świecie.]
Cytat, który przytacza, dobrze to podsumowuje:
„Jeśli nie przekształcisz swojego bólu, przekażesz go innym”
~ Ojciec Richard Rhor
To przekonanie stanowi podstawę badań, które Brené Brown przeprowadziła w ciągu ostatniej dekady: pomaga ludziom przezwyciężyć swój ból .
„Uważam, że mój wkład polega na tym, aby pomóc ludziom dostrzec siebie w taki sposób, w jaki są odważni i zdolni do przezwyciężenia własnego bólu, aby nie wyładowywali go na sobie nawzajem, na politycznych bunkrach [itp.]… Aby stworzyć odpowiedni rząd/odpowiedni rodzaj społeczności, musimy być ludźmi o właściwych poglądach”.
To, w jaki sposób Brown doszła w swojej twórczości do tego punktu, to historia, która zaczyna się od, jak to czule nazywa, zderzenia ze współczuciem.

Jeśli znasz Brené Brown, być może słyszałeś, jak mówiła o tym „pojedynku na współczucie”. To określenie odnosi się do wielu badań przeprowadzonych przez Brown i jej współpracowników. Przez osiem lat zespół badawczy Brown dogłębnie badał współczucie, wrażliwość i wstyd.
Jak studiować współczucie? Cieszę się, że pytasz.
W wywiadzie dla Branda Brown wyjaśnia, że jest badaczką teorii ugruntowanej/jakościowej. Ona i jej zespół badawczy poszukują wzorców i motywów w zebranych danych dotyczących wstydu. Szukają spójności, aż znajdą coś, co „osiągnie nasycenie”.

Według Browna nasycenie występuje, gdy „dany wzorzec lub temat pojawia się w tak wielu wywiadach, że możemy przewidzieć, że pojawi się także w następnym, a potem kolejnym i kolejnym”.
Gdy zauważysz te wzorce tak często, że będziesz w stanie przewidywać konkretne wyniki, „z danych wyłaniają się teorie”, które możesz wykorzystać w codziennym życiu.

Brown rozpoczęła swoje badania od zadania grupie współczujących ludzi z powołania (mnichów, księży, zakonnice itp.) pytań, co dla nich oznacza współczucie.
Po niezliczonych wywiadach odnaleźli grupę osób, które żyły w zgodzie z operacyjną definicją współczucia. Byli to ludzie, którzy wyciągali rękę do innych z życzliwością i empatią. Byli to ludzie, którzy dostrzegali człowieczeństwo w każdym i wierzyli w jedność wszystkich.
Następnie przeprowadziła z tymi ludźmi obszerne wywiady. Z tych wywiadów zaczęły się wyłaniać interesujące podobieństwa.
Brown spodziewał się, że podstawową więzią łączącą ludzi pełnych współczucia jest silna wiara duchowa.
Zamiast tego odkryła, że najbardziej współczujący ludzie mają „stalowe granice”.
Zaskoczona swoimi odkryciami, Brown wróciła i zapytała te skrajnie ograniczone osoby, czy zgadzają się z tym, co odkryły. Czy zamierzały wyznaczyć jasne granice w swoim życiu? Skąd wzięły się ich zdrowe granice?
Ogólnie rzecz biorąc, odpowiedź brzmiała: „Nie powiedziałbym tego w ten sposób, ale tak, mam jasność co do tego, co jest w porządku, a co nie. Nie narażam się na znęcanie się ze strony innych ludzi”.

Jak więc dokładnie wyglądają zdrowe granice? Mówiąc słowami Brené Brown: granice to znalezienie sposobu na bycie hojnym wobec innych, przy jednoczesnym zachowaniu swojej integralności. To pozostanie wiernym sobie i ugruntowanym, a jednocześnie okazywanie współczucia innym.
Jedna z historii z jej badań dotyczy grupy duchownych. Zadała grupie diakonów (liderów kościoła chrześcijańskiego) pytanie: „Czy uważacie, że ludzie robią wszystko, co w ich mocy?”. Za każdym razem otrzymywała podzielone odpowiedzi. 50% osób odpowiedziało „tak”, a 50% „nie”.
Tych, którzy odpowiedzieli „nie”, poprosiła, aby pomyśleli o kimś w swoim życiu, kto nie robi wszystkiego, co w ich mocy. Następnie zapytała: „Jak byście się czuli/co byście powiedzieli, gdyby Bóg zstąpił i powiedział wam, że ta osoba robi absolutnie wszystko, co w jej mocy?”.
Zadając to pytanie ateistom lub agnostykom, Brown zmienił określenie na „Wszechświat” lub „Siła Wyższa” zamiast „Bóg”. Podział 50/50 zawsze pozostawał taki sam.
Ponieważ byli to diakoni, którzy mieli tak silną więź z wyższą siłą, dla wielu z nich był to moment przełomowy. Zwłaszcza dla diakonów, którzy odpowiedzieli: „Nie, ludzie nie zawsze robią wszystko, co w ich mocy”.
Dwóch diakonów (którzy akurat byli żonaci) od razu pomyślało o kimś, kogo oboje znali. Obaj wybuchnęli płaczem, słysząc kolejne pytanie Browna.
Osoba, o której myśleli, to rodzic, który znęcał się nad dziećmi i zaniedbywał je. Kilkakrotnie zabierano im dzieci z przyczepy kempingowej, ponieważ nie byli w stanie się nimi zaopiekować. Za każdym razem, gdy odbierano im dziecko, rodziło im się kolejne.
Ta osoba otrzymała pomoc finansową od kościoła na utrzymanie dziecka. Zamiast jednak przeznaczyć te pieniądze na zakup mleka modyfikowanego, rozcieńczyła je wodą, żeby móc grać o pieniądze. Diakonom trudno było uwierzyć, że ta osoba robi wszystko, co w jej mocy.
W momencie, gdy Brown zadał pytanie o zstąpienie Boga, diakoni zdali sobie sprawę, że muszą zrobić jedną z dwóch rzeczy. Musieli albo przestać pomagać, albo kontynuować udzielanie pomocy/wsparcia z brakiem osądu, współczuciem i miłością. Zrozumieli, że pomoc w obliczu nienawiści nie jest pomocą. Pomoc w obliczu nienawiści, gniewu i frustracji stawiała ich poza własną integralnością i poza własną wiarą.
Brown przyznaje, że była jedną z tych osób, które uważały, że ludzie nie robią wszystkiego, co w ich mocy. Myślała sobie: „Jeśli to twoje maksimum, to jesteś do niczego. Twoje maksimum nie jest wystarczająco dobre”.
Opowiada historię o rozmowie z jedną ze swoich przyjaciółek. Zapytała ją, czy jej zdaniem ludzie generalnie robią, co mogą, na co przyjaciółka odpowiedziała: „Nie, ludzie są cholernie leniwi”.
Jej przyjaciółka podała jej przykład. Powiedziała, że kobiety, które wcześnie przestają karmić piersią swoje dzieci, nie robią wszystkiego, co w ich mocy. Dodała, że zaprzestanie karmienia piersią jest bardzo egoistyczne, zwłaszcza jeśli jest to po prostu „zbyt trudne” lub chcą wrócić do pracy. Jej zdaniem, jeśli ktoś wcześnie przestanie karmić piersią swoje dzieci, w ogóle nie powinien mieć dzieci.
W tym momencie wszystko się zmieniło dla Brown. Zdała sobie sprawę, że to ona jest tą osobą. Przestała karmić piersią swoje dzieci przedwcześnie. Stało się to dla niej zbyt trudne, ponieważ wróciła do pracy, między innymi z powodów osobistych. Wtedy nie przyznała się do tego przyjaciółce. W duchu wciąż chciała powiedzieć: „Nie znasz mnie ani mojej sytuacji; robię absolutnie wszystko, co w mojej mocy”.
Podczas studiów doktoranckich Brown rozmawiała z wieloma osobami, które padły ofiarą przemocy domowej i napaści seksualnej. Odkryła, że „to kobiety, które wierzyły, że ich partnerzy robią wszystko, co w ich mocy, odchodziły i zabierały ze sobą dzieci”.
Brown wyjaśnia, że ten temat był niezwykle powszechny. Kobiety, które wyrwały się z kręgu przemocy, nie wypowiadały się negatywnie o swoich partnerach ani nie wyzywały ich. Zamiast tego mówiły coś w stylu: „Kocham go, jest teraz załamany, robi, co może, a ja nie jestem bezpieczna i moje dzieci też nie są bezpieczne”.
„Mogę znaleźć w tobie Boga, mogę znaleźć w tobie miłość, ale zamierzam wymagać od ciebie odpowiedzialności za to, co zrobiłeś, podczas gdy ja będę cię kochał”.
~Brené Brown
Metoda wyznaczania granic Brené Brown nazywa się BIG (duże). BIG to skrót od Boundaries (Granice), Integrity (Uczciwość) i Generosity (Hojność). Mówiąc prościej, jak wyznaczać granice w życiu, które pomogą Ci zachować integralność, a jednocześnie pozostać hojnym wobec innych?
Wyznaczanie granic we własnym życiu jest proste i zarazem skomplikowane. Wystarczy powiedzieć: „Oto, co jest w porządku, a oto, co nie”. Ważne jest, aby zrobić to samo, jednocześnie usuwając z równania wszelkie ego, osądzanie i poczucie wielkości, tak aby nie było stwierdzeń: „Jestem lepszy od ciebie, więc chcę, żebyś zachowywał się w ten sposób” itd.
Aby dać przykład, jak to zrobić, podzielę się ostatnią ciekawą historią Brené Brown z jej wywiadu dla Brand:
Brown co roku organizowała w swoim domu przyjęcie świąteczne dla grupy przyjaciół. W poprzednich latach jedna z przyjaciółek miała tendencję do upijania się do nieprzytomności i wpędzania innych uczestników imprezy w zakłopotanie.
W tym roku Brown postanowiła zrobić coś innego. Zamiast pozwolić, by wydarzenia toczyły się swoim torem, postanowiła zwrócić się do przyjaciółki przed imprezą. Podeszła do niej i powiedziała: „Bardzo chciałabym zobaczyć ciebie i twoją rodzinę na mojej imprezie w tym roku, ale jeśli zdecydujesz się przyjść, będę musiała cię prosić, żebyś nie piła”. Początkowo jej przyjaciółka tego nie zrozumiała. Powiedziała: „O tak, trochę wymknęłam się spod kontroli w zeszłym roku. Muszę trochę przyhamować”. Brown odpowiedziała: „Nie proszę cię, żebyś przycichła, mówię, że jeśli przyjdziesz na moją imprezę, proszę cię, żebyś nie piła”.
Bez osądu, urazy, złośliwości itd. Brown jasno określiła, na co pozwoli, a na co nie. Niestety, jej przyjaciółka nie była zadowolona z jej słów. Ale dla Brown ważniejsze było wyznaczenie granic, szacunek dla siebie i zaakceptowanie tego, co miało nastąpić.
Pomimo negatywnej reakcji przyjaciółki, Brown pozostała wierna sobie. Wyznaczyła jasne granice i z zadowoleniem poniosła konsekwencje.
„Kiedy unikasz konfliktów, żeby zawrzeć pokój z innymi ludźmi, rozpoczynasz wojnę w swoim wnętrzu.”
~ parafraza Brené Brown, oryginalny cytat nieznany
„Za każdym razem, gdy przekraczasz swoje granice, aby ktoś inny cię polubił, sam zaczynasz lubić siebie o wiele mniej.” ~Brianna Wiest
Brown wielokrotnie odkrywał, że odpowiedź na pytanie: „Jak żyć z większym współczuciem?” brzmi: jasne granice. Wyznaczanie granic buduje szacunek do siebie i do ludzi w twoim życiu.
Kiedy Brené Brown zapytała męża, czy wierzy, że ludzie robią wszystko, co w ich mocy, jego odpowiedź była inna. Powiedział: „Nie jestem pewien, ale wiem, że jestem szczęśliwszy, a moje życie jest lepsze, kiedy wierzę, że tak jest”.
Zakładanie, że ludzie są najlepsi, niezależnie od tego, ile gniewu i frustracji w tobie wywołują, pomoże ci dostrzec w nich człowieczeństwo. To pomoże ci zachować integralność.
Wyznaczenie jasnych granic wysyła sygnał sobie i innym, że masz silne poczucie samoświadomości i szacunku do siebie. Im wyraźniej komunikujesz swoje granice, bez egoizmu, tym bardziej możesz pozostać hojny wobec innych, a jednocześnie wierny sobie.