Paradoks władzy

Prawdziwa władza wymaga skromności i empatii, nie siły i przymusu, twierdzi Dacher Keltner . Ale to, czego ludzie oczekują od liderów — inteligencji społecznej — jest tym, co zostaje uszkodzone przez doświadczenie władzy.

„O wiele bezpieczniej jest być obiektem strachu niż miłości” – pisze Niccolò Machiavelli w Księciu , klasycznym traktacie z XVI wieku, w którym opowiada się za manipulacją i okazjonalnym okrucieństwem jako najlepszym sposobem na zdobycie władzy. Prawie 500 lat później, krajowy bestseller Roberta Greene’a , 48 praw władzy , sprawiłby, że pierś Machiavellego napęczniałaby z dumy. Książka Greene’a, lektura do poduszki dla analityków polityki zagranicznej i gwiazd hip-hopu, to czysty Machiavelli. Oto kilka z jego 48 praw:

Prawo 3. Ukryj swoje zamiary.
Prawo 6. Uwaga sądu za wszelką cenę.
Prawo 12. Stosuj wybiórczą uczciwość i hojność, aby rozbroić swoje ofiary.
Prawo 15. Zniszcz swojego wroga całkowicie.
Prawo 18. Utrzymywanie innych w stanie zawieszenia strachu.

Rozumiesz, o co chodzi.

Kierując się wiekami porad, takich jak Machiavelli i Greene, skłonni jesteśmy wierzyć, że zdobycie władzy wymaga siły, oszustwa, manipulacji i przymusu. W istocie, możemy nawet założyć, że stanowiska władzy wymagają takiego postępowania — że aby sprawnie funkcjonować, społeczeństwo potrzebuje liderów, którzy są chętni i zdolni do wykorzystywania władzy w ten sposób.

Choć te pojęcia są uwodzicielskie, są one całkowicie błędne. Zamiast tego nowa nauka o władzy ujawniła, że ​​władza jest sprawowana najskuteczniej, gdy jest używana odpowiedzialnie przez ludzi, którzy są dostrojeni do potrzeb i interesów innych i zaangażowani w nie. Lata badań sugerują, że empatia i inteligencja społeczna są o wiele ważniejsze dla zdobywania i sprawowania władzy niż siła, oszustwo lub terror.

Badania te obalają długotrwałe mity na temat tego, co stanowi prawdziwą władzę, jak ludzie ją zdobywają i jak powinni jej używać. Jednak badania pokazują również, że gdy ludzie obejmują stanowiska władzy, prawdopodobnie działają bardziej samolubnie, impulsywnie i agresywnie, a także trudniej im patrzeć na świat z punktu widzenia innych ludzi. To stawia nas przed paradoksem władzy: umiejętności najważniejsze do zdobycia władzy i skutecznego przewodzenia to te same umiejętności, które pogarszają się, gdy już mamy władzę.

Paradoks władzy wymaga, abyśmy byli zawsze czujni na korupcyjne wpływy władzy i jej zdolność do zniekształcania sposobu, w jaki postrzegamy siebie i traktujemy innych. Ale ten paradoks jasno pokazuje również, jak ważne jest kwestionowanie mitów na temat władzy, które przekonują nas do wybierania niewłaściwych typów przywódców i tolerowania rażących nadużyć władzy. Zamiast ulegać makiawelicznemu światopoglądowi — który niestety prowadzi nas do wybierania makiawelicznych przywódców — musimy promować inny model władzy, zakorzeniony w inteligencji społecznej, odpowiedzialności i współpracy.

Mit numer jeden: Władza równa się pieniądzom, głosom i sile mięśni

Termin „władza” często przywołuje obrazy siły i przymusu. Wiele osób zakłada, że ​​władza jest najbardziej widoczna na sali obrad Kongresu Stanów Zjednoczonych lub w salach konferencyjnych korporacji. Podejście do władzy w naukach społecznych poszło w ich ślady, skupiając się na konfliktach o gotówkę (bogactwo finansowe), głosy (udział w procesie podejmowania decyzji politycznych) i siłę (siłę militarną).

Ale istnieją niezliczone wyjątki od tej definicji władzy: dwuletnie dziecko bez grosza przy duszy błagające o słodycze (i je zdobywające) w kolejce do kasy w sklepie spożywczym, jeden z małżonków manipulujący drugim w celu uzyskania seksu lub sukcesy pokojowych ruchów politycznych w miejscach takich jak Indie czy RPA. Postrzeganie władzy jako gotówki, głosów i siły fizycznej oślepia nas na sposoby, w jakie władza przenika nasze codzienne życie.

Nowe badania psychologiczne zdefiniowały władzę na nowo, a ta definicja jasno pokazuje, jak powszechna i integralna jest władza w naszym życiu. W nauce psychologicznej władzę definiuje się jako zdolność do zmiany stanu lub stanu umysłu innej osoby poprzez dostarczanie lub wstrzymywanie zasobów — takich jak jedzenie, pieniądze, wiedza i uczucia — lub wymierzanie kar, takich jak krzywda fizyczna, zwolnienie z pracy lub wykluczenie społeczne. Ta definicja pomniejsza znaczenie tego, jak dana osoba faktycznie działa, a zamiast tego podkreśla zdolność jednostki do wpływania na innych. Być może najważniejsze jest to, że ta definicja ma zastosowanie w różnych relacjach, kontekstach i kulturach. Pomaga nam zrozumieć, w jaki sposób dzieci mogą sprawować władzę nad swoimi rodzicami od momentu urodzenia lub w jaki sposób ktoś — powiedzmy, przywódca religijny — może być potężny w jednym kontekście (na ambonie podczas niedzielnego kazania), ale nie w innym (w ogłupiająco powolnej kolejce w urzędzie komunikacji w poniedziałkowy poranek). Zgodnie z tą definicją można być potężnym bez konieczności próbowania kontrolowania, przymuszania lub dominowania. Rzeczywiście, gdy ludzie próbują kontrolować innych, często jest to znak, że ich władza słabnie.

Ta definicja komplikuje nasze rozumienie władzy. Władza nie jest czymś ograniczonym do jednostek lub organizacji żądnych władzy; jest częścią każdej interakcji społecznej, w której ludzie mają zdolność wpływania na stany innych, co jest w zasadzie każdym momentem życia. Twierdzenia, że ​​władza jest po prostu produktem męskiej biologii, pomijają stopień, w jakim kobiety uzyskały i sprawowały władzę w wielu sytuacjach społecznych. W rzeczywistości badania, które przeprowadziłem, wykazują, że ludzie przyznają władzę kobietom równie chętnie jak mężczyznom, a w nieformalnych hierarchiach społecznych kobiety osiągają podobny poziom władzy jak mężczyźni.

Więc władza nie jest czymś, czego powinniśmy (lub możemy) unikać, ani czymś, co koniecznie wiąże się z dominacją i poddaniem. Negocjujemy władzę w każdej chwili naszego życia towarzyskiego (i również w naszych snach, argumentował Freud). Kiedy dążymy do równości, dążymy do efektywnej równowagi władzy, a nie jej braku. Używamy jej, aby uzyskać zgodę i spójność społeczną, a nie tylko uległość. Być człowiekiem to być zanurzonym w dynamice władzy.

Mit numer dwa: Makiaweliści wygrywają w grze o władzę

Jednym z centralnych pytań dotyczących władzy jest to, kto ją zdobywa. Naukowcy od lat zastanawiają się nad tym pytaniem, a ich wyniki stanowią ostrą naganę dla makiawelicznego poglądu na władzę. To nie manipulujący, strategiczny makiawelista zdobywa władzę. Zamiast tego nauki społeczne ujawniają, że zdolność do zdobycia lub utrzymania władzy, nawet w sytuacjach małych grup, zależy od zdolności do zrozumienia i promowania celów innych członków grupy. Jeśli chodzi o władzę, inteligencja społeczna — godzenie konfliktów, negocjowanie, łagodzenie napięć grupowych — bierze górę nad darwinizmem społecznym.

Na przykład, bardzo szczegółowe badania „polityki szympansów” wykazały, że władza społeczna wśród naczelnych niebędących ludźmi opiera się mniej na czystej sile, przymusie i nieokiełznanym twierdzeniu o własnym interesie, a bardziej na zdolności do negocjowania konfliktów, egzekwowania norm grupowych i sprawiedliwego rozdzielania zasobów. Badania te pokazują, że naczelne, które próbują sprawować władzę, dominując nad innymi i stawiając na pierwszym miejscu własne interesy, często stają przed wyzwaniami i z czasem zostają odsunięte od władzy przez podwładnych. ( Christopher Boehm opisuje te badania szerzej w swoim eseju ).

W moich własnych badaniach nad ludzkimi hierarchiami społecznymi konsekwentnie odkrywałem, że to bardziej dynamiczni, zabawni i angażujący członkowie grupy szybko zdobywają i utrzymują szacunek swoich rówieśników. Takie otwarte, energiczne, zaangażowane społecznie jednostki szybko pną się w górę w szeregach powstających hierarchii.

Dlaczego inteligencja społeczna? Ze względu na naszą ultratowarzyskość. Większość zadań związanych z przetrwaniem i reprodukcją realizujemy społecznie, od opieki nad dziećmi po produkcję żywności i schronienia. Dajemy władzę tym, którzy najlepiej służą interesom grupy.

Badania empiryczne wielokrotnie dowodzą, że liderzy, którzy traktują swoich podwładnych z szacunkiem, dzielą się władzą i budują poczucie koleżeństwa i zaufania, są uważani za bardziej sprawiedliwych i uczciwych.

Inteligencja społeczna jest niezbędna nie tylko do zdobycia władzy, ale także do jej utrzymania. Mój kolega Cameron Anderson i ja badaliśmy strukturę hierarchii społecznych w akademikach przez rok, badając, kto jest na szczycie i tam pozostaje, kto traci status i kto jest mniej szanowany przez rówieśników. Zawsze odkrywaliśmy, że to osoby zaangażowane społecznie utrzymują swoją władzę przez długi czas. W nowszych pracach Cameron dokonał niezwykłego odkrycia, że ​​skromność może być kluczowa dla utrzymania władzy. Osoby, które są skromne co do własnej władzy, faktycznie pną się w hierarchii i utrzymują status i szacunek rówieśników, podczas gdy osoby z wygórowanym, wygórowanym poczuciem władzy szybko spadają na najniższe szczeble.

Jaki więc jest los makiawelicznych członków grupy, zapalonych praktyków 48 praw Greene'a, którzy są gotowi oszukiwać, wbijać nóż w plecy, zastraszać i podkopywać innych w dążeniu do władzy? Odkryliśmy, że te osoby tak naprawdę nie osiągają pozycji władzy. Zamiast tego ich rówieśnicy szybko rozpoznają, że będą szkodzić innym w dążeniu do własnych interesów i przypisują im reputację osób szkodliwych dla grupy i niegodnych przywództwa.

Współpraca i skromność to nie tylko etyczne sposoby wykorzystywania władzy, ani nie służą wyłącznie interesom grupy; są to również cenne umiejętności dla osób, które dążą do stanowisk władzy i chcą je utrzymać.

Mit numer trzy: Władzę zdobywa się strategicznie, a nie daje się jej komuś innemu

Głównym powodem, dla którego makiaweliści zawodzą, jest to, że padają ofiarą trzeciego mitu o władzy. Błędnie wierzą, że władzę zdobywa się strategicznie, w oszukańczych rozgrywkach i nastawiając innych przeciwko sobie. W tym przypadku Machiavelli nie docenił ważnego faktu w ewolucji ludzkich hierarchii: że wraz ze wzrostem inteligencji społecznej podwładni mogą tworzyć potężne sojusze i ograniczać działania tych, którzy mają władzę. Władza coraz częściej opiera się na działaniach i osądach innych członków grupy. Władza danej osoby jest tak silna, jak status nadany jej przez innych.

Socjolog Erving Goffman pisał z błyskotliwą intuicją o szacunku — sposobie, w jaki dajemy władzę innym za pomocą zwrotów grzecznościowych, formalnej prozy, pośredniości i skromnych niewerbalnych przejawów zażenowania. Możemy dawać władzę innym po prostu będąc uprzejmymi i pełnymi szacunku.

Moje własne badania wykazały, że ludzie instynktownie identyfikują jednostki, które mogą podważyć interesy grupy i uniemożliwiają tym osobom dojście do władzy, poprzez to, co nazywamy „dyskursem reputacyjnym”. W naszych badaniach nad różnymi grupami prosiliśmy członków grupy, aby otwarcie mówili o reputacji innych członków i angażowali się w plotki. Odkryliśmy, że makiaweliści szybko zdobywają reputację jako jednostki, które działają w sposób wrogi interesom innych, a reputacja ta działa jak szklany sufit, uniemożliwiając im dojście do władzy. W rzeczywistości ten aspekt ich zachowania wpłynął na ich reputację nawet bardziej niż ich moralność seksualna, nawyki rekreacyjne lub gotowość do przestrzegania grupowych konwencji społecznych.

W Księciu Machiavelli zauważa:

„Każdy człowiek, który stara się być cały czas dobry, jest skazany na ruinę pośród wielkiej liczby tych, którzy nie są dobrzy. Dlatego książę, który chce zachować swój autorytet, musi nauczyć się, jak nie być dobrym, i wykorzystać tę wiedzę lub powstrzymać się od jej wykorzystania, zależnie od konieczności”.

Dodaje: „Książę powinien przede wszystkim zawsze starać się w każdym działaniu zyskać dla siebie reputację wielkiego i niezwykłego człowieka”. Z kolei kilka tradycji wschodnich, takich jak taoizm i konfucjanizm , wychwala skromnego przywódcę, który angażuje się w sprawy swoich zwolenników i praktykuje inteligencję społeczną. Jak powiedział taoistyczny filozof Lao-tzu : „Aby przewodzić ludziom, idź za nimi”. Porównaj tę radę z radą Machiavellego i oceń je obie na podstawie lat badań naukowych. Nauka przyznaje przyzwolenie Lao-tzu.

Paradoks władzy

„Władza ma tendencję do korumpowania; władza absolutna korumpuje absolutnie” — powiedział brytyjski historyk Lord Acton . Niestety, nie jest to całkowicie mit, jak pokazują działania europejskich monarchów, dyrektorów Enronu i niekontrolowanych gwiazd popu. Wiele badań — zwłaszcza z zakresu psychologii społecznej — potwierdza twierdzenie Actona, choć z pewnym zastrzeżeniem: władza sprawia, że ​​ludzie działają impulsywnie, zarówno dobrze, jak i źle, i nie rozumieją uczuć i pragnień innych ludzi.

Na przykład badania wykazały, że osoby, którym przyznano władzę w eksperymentach, częściej polegają na stereotypach, oceniając innych, i zwracają mniejszą uwagę na cechy, które definiują te inne osoby jako jednostki. Skłonni do stereotypów, oceniają również postawy, zainteresowania i potrzeby innych mniej dokładnie. Jedno z badań wykazało, że profesorowie o dużej władzy wydawali mniej trafne osądy na temat postaw profesorów o małej władzy niż profesorowie o małej władzy wydawali o postawach swoich bardziej wpływowych kolegów. Nierównowaga władzy może nawet pomóc wyjaśnić odkrycie, że starsze rodzeństwo nie radzi sobie tak dobrze jak ich młodsze rodzeństwo w zadaniach z teorii umysłu, które oceniają zdolność do interpretowania intencji i przekonań innych.

Władza skłania nawet sędziów Sądu Najwyższego do mniej złożonego rozumowania prawnego. Badanie przeprowadzone przez psychologa ze Stanford, Deborah Gruenfeld, porównało decyzje sędziów Sądu Najwyższego USA, gdy pisali opinie popierające stanowisko większości sędziów w składzie orzekającym — stanowisko władzy — lub stanowisko pokonanej, mniej wpływowej mniejszości. Rzeczywiście, gdy Gruenfeld przeanalizowała złożoność opinii sędziów w szerokim zakresie spraw, odkryła, że ​​sędziowie piszący z pozycji władzy tworzyli mniej złożone argumenty niż ci piszący z pozycji niskiej władzy.

Wiele badań wykazało również, że władza zachęca jednostki do działania zgodnie z własnymi kaprysami, pragnieniami i impulsami. Kiedy badacze dają ludziom władzę w eksperymentach naukowych, ci ludzie są bardziej skłonni fizycznie dotykać innych w potencjalnie niewłaściwy sposób, flirtować w bardziej bezpośredni sposób, podejmować ryzykowne wybory i ryzykować, składać pierwsze oferty w negocjacjach, mówić, co myślą, i jeść ciasteczka jak Ciasteczkowy Potwór, z okruchami na brodzie i klatce piersiowej.

Być może bardziej niepokojące jest bogactwo dowodów na to, że posiadanie władzy sprawia, że ​​ludzie są bardziej skłonni zachowywać się jak socjopaci. Osoby o dużej władzy są bardziej skłonne przerywać innym, mówić poza kolejnością i nie patrzeć na innych, którzy mówią. Są również bardziej skłonne do drażnienia przyjaciół i współpracowników w sposób wrogi i upokarzający. Badania organizacji wykazały, że większość niegrzecznych zachowań — krzyki, przekleństwa, gorzkie krytyki — pochodzi z biur i boksów osób na stanowiskach władzy.

Moje własne badania wykazały, że osoby sprawujące władzę mają tendencję do zachowywania się jak pacjenci, którzy uszkodzili płaty oczodołowo-czołowe mózgu (obszar płatów czołowych tuż za oczodołami), stan, który wydaje się powodować nadmiernie impulsywne i nieczułe zachowanie. Tak więc doświadczenie władzy można postrzegać jako sytuację, w której ktoś otwiera twoją czaszkę i usuwa tę część mózgu, która jest tak krytyczna dla empatii i społecznie akceptowalnego zachowania.

Władza może również wywoływać bardziej szkodliwe formy agresji. W słynnym Stanford Prison Experiment psycholog Philip Zimbardo losowo przydzielał studentów Stanford do pełnienia funkcji strażników więziennych lub więźniów — skrajny rodzaj relacji władzy. Strażnicy więzienni szybko popadli w najczystsze formy nadużywania władzy, torturując psychicznie swoich rówieśników, więźniów. Podobnie antropolodzy odkryli, że kultury, w których gwałt jest powszechny i ​​akceptowany, mają tendencję do bycia kulturami z głęboko zakorzenionymi przekonaniami o wyższości mężczyzn nad kobietami.

Pozostawia nas to z paradoksem władzy. Władza jest dana tym jednostkom, grupom lub narodom, które promują interesy dobra ogółu w społecznie inteligentny sposób.

Niestety jednak posiadanie władzy sprawia, że ​​wiele osób jest tak impulsywnych i słabo dostrojonych do innych jak zwykły pacjent z płatem czołowym, co sprawia, że ​​są podatni na nadużycia i utratę szacunku rówieśników. To, czego ludzie oczekują od liderów — inteligencja społeczna — jest tym, co zostaje uszkodzone przez doświadczenie władzy.

Gdy rozpoznamy ten paradoks i wszystkie destrukcyjne zachowania, które z niego wynikają, możemy docenić znaczenie promowania bardziej społecznie inteligentnego modelu władzy. Zachowania społeczne są dyktowane przez oczekiwania społeczne. Gdy obalamy długotrwałe mity i błędne przekonania na temat władzy, możemy lepiej identyfikować cechy, jakie powinni mieć potężni ludzie, i lepiej rozumieć, w jaki sposób powinni sprawować swoją władzę. W rezultacie będziemy mieli znacznie mniejszą tolerancję dla osób, które przewodzą za pomocą oszustwa, przymusu lub nieuzasadnionej siły. Nie będziemy już oczekiwać tego rodzaju antyspołecznych zachowań od naszych liderów i milcząco je akceptować, gdy się spełnią.

Zaczniemy też wymagać czegoś więcej od naszych kolegów, sąsiadów i od siebie samych. Kiedy docenimy różnice między odpowiedzialnym i nieodpowiedzialnym wykorzystaniem władzy — i znaczenie praktykowania odpowiedzialnej, społecznie inteligentnej jej formy — podejmiemy istotny krok w kierunku promowania zdrowych małżeństw, pokojowych placów zabaw i społeczeństw zbudowanych na współpracy i zaufaniu.

Inspired? Share: